Lace Kingdom - Lolita Fashion Poland

Forum Lolita Fashion => Lifestyle => Wątek zaczęty przez: miwako w Marzec 14, 2014, 19:13:53

Tytuł: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: miwako w Marzec 14, 2014, 19:13:53
Czyli wszystkie historie jakie nas spotkały ze strony, mniej lub bardziej, obcych ludzi na ulicy.


By nie powtarzać tego co już mogłam pisać to opiszę ostatnią sobotę kiedy miałyśmy mini teaparty. Stałam już po spotkaniu w pełnym outficie i czekałam na koleżankę. I ni stąd ni z owąd podbiega do mnie dziewczyna i zachwycona gdzie kupiłam spódnicę (rozpięłam kurtkę by pokazać, że to jednak sukienka:P)  i och i ach, nasłuchałam się zachwytów, że nie spodziewała się spotkać pod Kupcem gothic lolity, że ślicznie wyglądam i w ogóle życzy mi miłego dnia kobiet <3 To było MEGA UROCZE <3

Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Wergu w Marzec 15, 2014, 10:09:42
Jak na razie moją ulubioną historią jest ta: Byłam ze znajomymi w złotych tarasach, w tym z Ulcian, obie byłyśmy w fullrori. Nagle do naszego stolika podbiega grupka fanów chińskich opowieści chyba w wieku gimnazjalnym, stylówka na niedorobiony v-kei i te sprawy. No i przywódczyni paczki patrząc na mnie jak na jedzenie nagle krzyczy:
(P)- EJ TY JESTEŚ LOLITĄ?!?!?!?
(J) - No tak, tak się zdarza czasami w życiu. Tam jest druga *wskazuje palcem na Ulszą stojącą w kolejce*
(P)- ALE ZAJEBIŚCIE, ALE ZAJEBIŚCIE ALE ZAJEBIŚCIE, ALE ZAJEBIŚCIE
(koleżanka przywódczyni) - Ej, chodźmy już...
(P na odchodnym) - ALE ZAJEBIŚCIE.

xD" Kisnę do dzisiaj
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: pastellie w Marzec 15, 2014, 15:27:19
Jak na razie moją ulubioną historią jest ta: Byłam ze znajomymi w złotych tarasach, w tym z Ulcian, obie byłyśmy w fullrori. Nagle do naszego stolika podbiega grupka fanów chińskich opowieści chyba w wieku gimnazjalnym, stylówka na niedorobiony v-kei i te sprawy. No i przywódczyni paczki patrząc na mnie jak na jedzenie nagle krzyczy:
(P)- EJ TY JESTEŚ LOLITĄ?!?!?!?
(J) - No tak, tak się zdarza czasami w życiu. Tam jest druga *wskazuje palcem na Ulszą stojącą w kolejce*
(P)- ALE ZAJEBIŚCIE, ALE ZAJEBIŚCIE ALE ZAJEBIŚCIE, ALE ZAJEBIŚCIE
(koleżanka przywódczyni) - Ej, chodźmy już...
(P na odchodnym) - ALE ZAJEBIŚCIE.

xD" Kisnę do dzisiaj

Im jestem starsza tym bardziej nie lubię gimbazy która ma kisiel w majtkach bo ''to takie kałaj, dżapońskie, korełańskie omo! oppa oni-chan kawaii desu neee~~~''

Moje najmilsze doświadczenie - pewna pani spytała mi się z jakiej bajki uciekłam, czy jestem artystką w teatrze i czy może mi zrobić zdjęcie bo tak pięknie wyglądam.  To było zabawne, ale bardzo miłe!
Druga sytuacja - byłam ze znajomymi w dużym parku w którym jest restauracja i pech chciał, że akurat było tam wesele :P I goście weselni byli zachwyceni moim strojem i doborem kolorów ( chociaż staraliśmy się ominąć imprezę dużym łukiem to i tak trafiliśmy na gości-spacerowiczów heh).
Nie miałam nigdy przykrych doświadczeń.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yuuki w Marzec 15, 2014, 17:16:06
W moim przypadku, chyba najweselej jest w szkole. Ludzie już mnie dobrze znają, bo chodzę tam od sześciu lat. W gimnazjum byłam itą, ale szał był i tak. A teraz, kiedy jestem w klasie maturalnej, i chyba w końcu wyglądam w miarę ok, to już w ogóle wszyscy za mną biegają. :"D Reakcje są naprawdę bardzo miłe. Nauczyciele i sprzątaczki wręcz mnie uwielbiają, ciągle wypytują o to, kiedy znowu pokażę się w "moich śliczniutkich sukienusiach", ewentualnie chcą wiedzieć, czy kupiłam sobie coś nowego (ostatnio jedna z pań sprzątaczek prosiła mnie, żebym uszyła malutki bonnecik dla jej wnuczki, ha). :DDD Często ktoś mnie prosi o zdjęcia, w kronice szkolnej wylądowałam chyba z pięć razy. O, a kiedy mieliśmy tegoroczną halloweenową edycję "Przebrany - niepytany", to nawet dyrektor chciał mieć ze mną zdjęcie!
W piątek jest kolejna edycja, tym razem z okazji pierwszego dnia wiosny, dla mnie ostatnia, więc chcę zrobić coś wyjątkowego. Chyba OTT pirate lolita, już nie mogę doczekać się reakcji ludzi. ?
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yukami w Marzec 15, 2014, 21:42:24
A ja miałam dzisiaj sytuację taką, że podszedł do mnie pewien pan. Najpierw zjechał mnie wzrokiem od góry do dołu, a potem zaczął mówić, że trzeba powiesić Tuska, bo okradł nasz naród. I nie, nie wiem, jaki to ma związek. Widać bywa i tak.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Rosette w Marzec 15, 2014, 22:01:12
Yuuki, podziwiam Cię, że nie masz obaw przed chodzeniem w Lolicie do szkoły. Sama nadal się boję chodzić w jakikolwiek odmienny sposób do szkoły, bo już nawet, gdy przychodzę w czarnej, szyfonowej, nieloliciej, sukience w kwiaty, to pojawiają się nieprzyjemne komentarze. ._.

Sama miałam dwie, nie tyle nieprzyjemne, co irytujące sytuacje podczas noszenia moich sukienek. W obu (niestety) miałam kontakt z dość "nadgorliwymi" otaczkami, jak to lubią siebie nazywać, najprawdopodobniej w wieku gimbazjalnym.
Idę sobie z koleżanką po centrum handlowym. Ona w fullgoth, a ja w casualu. Nagle atakuje nas para dziewczyn w kocich uszach i glanach. Zaczynają tak niemiłosiernie głośno zachwycać się naszymi ubraniami i prosić o zdjęcie, że idący obok ludzie omijali całe zajście szerokim łukiem. Najgorsze było to, że nie chciały się odczepić, dopóki nie zrobiły sobie z nami zdjęcia, ech.
Druga, równie irytująca sytuacja zdarzyła się na Harajuku Walk. Niewiele podobnych eventów ma miejsce w mojej okolicy, więc postanowiłam spróbować. Znów niestety naraziłam się na atak podobnych ludzi. Nawet jeżeli starałam się trzymać od nich z daleka i zagadywać do spokojniejszych osób, to i tak nie obyła się bez: "ładne masz włosy *mac mac*, pa!" albo "ładną masz sukienkę *mac mac*, gdzie ją kupiłaś, a ile kosztowała i pa". Nawet jak chciałam coś opowiedzieć o modzie, to się nie dało. Nie lubię sprowadzania Lolita Fashion tylko i wyłącznie do pytań typu "gdzie kupiłaś?". Trochę mnie to denerwuje, gdy słyszę je po raz setny, nawet jeżeli osoba potrzebuje tylko informacji i nie robi niepotrzebnego szumu. ._.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ichigo_hym w Marzec 15, 2014, 22:20:29
zazdroszczę , że macie gdzie wychodzić w loli sukienkach T.T ... a tak już w temacie ... to kiedyś starsza pani mówiła, że wyglądam jak księżniczka... miałam też sytuację, że podbiegły do mnie jakieś panienki otaku i gadały, że jaka to ja jestem kawaii ... pięć minut później pan jadący samochodem, po rynku we Wrocku o.o ... powiedział, że wyglądam jak biedronka . Była też akcja w parku japońskim , że jacyś ludzie chcieli ze mną zdjęcie ... nie mówili nawet po polsku ... no i pytanie , czy występuje w jakimś przedstawieniu i sweet fotka w kiblu XD ...jeżeli chodzi o nieprzyjemne sytuacje ...to raczej jakieś wyśmiewanie, głośne niemiłe komentarze i chyba tyle 6.6
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yuuki w Marzec 15, 2014, 23:07:52
Yuuki, podziwiam Cię, że nie masz obaw przed chodzeniem w Lolicie do szkoły. Sama nadal się boję chodzić w jakikolwiek odmienny sposób do szkoły, bo już nawet, gdy przychodzę w czarnej, szyfonowej, nieloliciej, sukience w kwiaty, to pojawiają się nieprzyjemne komentarze. ._.

Wiesz, chodzę do tej szkoły już tyle lat, w trakcie przeszłam przez wiele różnych stylów, więc chyba wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Czasami usłyszę coś nieprzyjemnego, ale niespecjalnie mnie to wzrusza. Z wiekiem staję się bardziej pewna siebie, więc robię to, co uważam za fajne i noszę takie ubrania, jakie mi się podobają. :D Często noszę męskie stylizacje, następnego dnia mam na sobie coś z pogranicza nu-goth, a jeszcze kolejnego - pojawiam się w casualu. Trzeba czerpać z życia, dopóki można, a stare przysłowie pszczół mówi: "life's too short to wear boring clothes"! ;)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Rosette w Marzec 15, 2014, 23:14:27
ichigo_hym, nie trzeba mieć "gdzie wychodzić", aby chodzić w lolicich sukienkach. ;) Sama prawie w ogóle nie pojawiam się na eventach, ale lubię nosić te ubrania od tak, dla sibie, bo dobrze się w nich czuję.

Yuuki, sama od dawna zbieram się do założenia którejś z sukienek na jakąś uroczystość, ale na postanowieniach się kończy. Nie tylko z tego powodu mam nieprzyjemną sytuację w klasie i to mnie tak hamuje. Już i tak wielkim sukcesem dla mnie było samo wyjście na ulicę i wstawienie zdjęć na bloga. Więc tym samym większy podziw dla Ciebie.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Erena w Marzec 15, 2014, 23:15:05
Lata "świetności" mam już za sobą, choć swego czasu często chodziłam ubrana w loli. Oto kilka sytuacji (tych przyjemnych, nieprzyjemnych oraz irytujących), które jakoś bardziej utkwiły mi w pamięci.

Miłe sytuacje:
1. Malutkie dziewczynki i chłopcy, którzy ciągnęli mamę/tatę za rękaw i mówili "patrz, księżniczka!"
2. Starsza Pani, lekko podchmielona, która stwierdziła, że jestem urocza i wyglądam niczym aniołek.
3. Osobnik mniej-więcej w moim wieku, który widząc mnie stwierdził: "wiedziałem, że prawdziwe księżniczki istnieją!"
4. Sąsiadka mojej babci, która stwierdziła, że wyglądam jak prawdziwa laleczka i przywodzę na myśl jej lata dziecięce, kiedy sama nosiła sukieneczki niczym dla porcelanowej lali.
5. Ogólne stwierdzenia, że jestem uroczą kruszynką, że wyglądam jak laleczka.

Nieprzyjemne sytuacje:
1. Proszenie o zdjęcie z wyraźnym podtekstem późniejszego naśmiewania się z grupką znajomych tudzież na rodzinnym obiedzie, bo przecież widziało się takie dziwne "coś" na ulicy i to w biały dzień.
2. Dość bezpośredni komentarz ze strony "komentatorów damskiej urody" czyli budowlańców-chlejusów: "ej, lala, może małe ruchańsko?"
3. Ogólne komentarze typu: "o ja pierdolę, co to jest?", "halloween już było/dopiero będzie", "pojebało Cię?", "jak Cię zamkną w psychiatryku to nie proś mnie o pomoc".

Irytujące sytuacje:
1. Grupka dziewuszek na pograniczu szkoły podstawowej i gimnazjum. Obowiązkowo kocie uszka, dzwoneczki na szyi i kocie ogonki. Łaziły za mną dobre dwie godziny, piszcząc i skamląc za mną: "asUka-czan, kałaji desU".
2. Nagminne proszenie mnie o zdjęcie a w przypadku odmowy wielki foch z przytupem lub też zdjęcie z ukrycia, a jak.
3. Macanie moich ubrań/dodatków/włosów lub peruki + przytulanie mnie bez mojej chęci czy nawet zgody.


O ile dwie pierwsze sytuacje miały miejsce najczęściej w miejscach publicznych/szkole, tak trzecia sytuacja najczęściej powielała się na konwentach. Myślę, że każda z nas w większym lub mniejszym stopniu przeżyła dokładnie to samo, bo ludzie są tylko ludźmi i nie są jeszcze przygotowani na Lolita Fashion w takim stopniu, jak to się dzieje na zachodzie. W zależności od upodobań będą nas albo komplementować albo mówić niemiłe, przykre komentarze.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yuuki w Marzec 15, 2014, 23:30:15
Yuuki, sama od dawna zbieram się do założenia którejś z sukienek na jakąś uroczystość, ale na postanowieniach się kończy. Nie tylko z tego powodu mam nieprzyjemną sytuację w klasie i to mnie tak hamuje. Już i tak wielkim sukcesem dla mnie było samo wyjście na ulicę i wstawienie zdjęć na bloga. Więc tym samym większy podziw dla Ciebie.

Kiedyś też bałam się wyjść w lolicie, ale później polubiłam pokazywanie innym swojej pasji. ;) Bez względu na to, co mogliby sobie o mnie pomyśleć. Przede wszystkim, trzeba odnaleźć w tym radość. Mnie moda dodaje sił i energii do życia, zdecydowanie. Polecam takie podejście, chociaż wiem, że przychodzi ono z czasem.

Ereno, ostatnie dwa punkty z listy 'irytujących' znam aż za dobrze. Zdjęcia z ukrycia i macanie wszystkich rzeczy po kolei - zdarza się to często i rzeczywiście okropnie irytuje.
Najlepsi są ci ludzie, którzy myślą, że wcale ich nie widać, gdy robią zdjęcia zza rogu albo udają, że piszą coś w telefonie. A ostatnio, pewien pan nawet chował się za krzaczkiem, żeby zrobić mi zdjęcie. Nic, tylko czuć się jak gwiazda! :"D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MsBeetlejuice w Marzec 15, 2014, 23:57:34
w wakacje wracałam z meeta w Łodzi i podchmielony pan spojrzał na mnie i wykrzyknął: "o, łowiczanka!"
do tej pory nie mam pojęcia, po czym zgadł >D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ichigo_hym w Marzec 16, 2014, 00:09:22
ichigo_hym, nie trzeba mieć "gdzie wychodzić", aby chodzić w lolicich sukienkach. ;) Sama prawie w ogóle nie pojawiam się na eventach, ale lubię nosić te ubrania od tak, dla sibie, bo dobrze się w nich czuję.


może tak ...w ogóle GDZIEŚ wychodzić ... o! ... w domu raczej szkoda mi ich nosić ..X_X np do mycia garów, gotowania obiadu albo zamiatania podłogi XD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Enttie w Marzec 16, 2014, 09:06:45
Najlepsi są ci ludzie, którzy myślą, że wcale ich nie widać, gdy robią zdjęcia zza rogu albo udają, że piszą coś w telefonie.
To było dawno temu, ale robił mi zdjęcie kierowca pogrzebowego karawanu, przy czym zupełnie się z tym nie krył, mało nie wypadł przez okno i zablokował ruch na drodze....:"D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Marzec 16, 2014, 09:45:57
Najdziwniejszym epizodem, który mnie spotkał, podczas chodzenia w loli, była sytuacja, jak wracałam z grupką znajomych z wspomnianego fashion walka. Na dworcu w Katowicach, gdy stałam sobie spokojnie, nie wadząc nikomu, usłyszałam jak moja siostra mnie woła i mi pokazuje na spódnicę, odwracam wzrok, żeby zobaczyć o co jej znowu chodzi a moim oczom ukazał się podstarzały osobnik w okolicach pięćdziesiątki, jakby nigdy nic bawił się moją sukienką, ok...
W pierwszej chwili nie za bardzo wiedziałam o co w sumie chodzi, jak już do mnie dotarło, to przeteleportowałam się na drugą stronę grupy, ale oczywiście prześladowca musiał pójść za mną i tak przez dobre 5 minut, śledził mnie z psychodelicznym wyrazem twarzy (fuj) cieszę się że byłam wtedy z ludźmi (którym w sumie niestety sporo czasu zajęło zwrócenie uwagi, że chyba coś jest nie tak)

Z tych nieprzyjemnych był jeszcze krakon.
Podbiegła do mnie rozwrzeszczana assasinka-kosplejerka  i tak dla zabawy podniosła mi spódnicę, bo przecież jak "lolitka" to i "fanserwis". Zdążyłam na szczęście zapobiec katastrofie... ;/

Ale żeby mnie było, miłe/zabawne sytuacje też miały miejsce:

Gdy kulturalnie czekałam, na zielone światło, z przejeżdżającego samochodu wyłoniła się głowa, krzycząc: "MOOOOOJAAAAA LANDRYYYYNECZKOOOOO"

Wcześniej tego samego dnia, podczas jazdy autobusem, zaczepił mnie pewien pan, po którym było widać, że już dawno odpłynął... Powiedział, że czuje się jak po drugiej stronie lustra i zapytał, czy zawsze tak wyglądam, jakby chciał się upewnić jak daleko zaszły jego halucynacje.

Kiedyś starsza pani rozdająca ulotki podeszła do mnie, myślałam, że w celu wręczenia mi jednej z nich, ale nie ^^ zapomniała kompletnie o ulotkach, które trzymała w dłoni i z zachwyconą miną wydukała tylko: " jak laleczka".


Co do chodzenia w loli i okazji do tego; zakładam falbanki kiedy mam na to ochotę, nieszczególnie przejmuję się opinią osób w szkole i poza nią, chociaż może mam ciut łatwiej, bo na moim profilu pojawiają się "dziwadła", ale nauczyciele z reguły reagują pozytywnie. Na rozpoczęcie roku przyszłam w gosu, jeszcze nikt się z nikim nie znał, a mój portret trafił do galerii na stronie szkoły. nauczycielka z historii mi powiedziała, że bardzo mnie szanuje za odwagę (o,O)
a pani z modelowania, na pierwszej lekcji oznajmiła, że bardzo się cieszy, że wybrałam ten profil, bo będę robić fajne rzeczy. ^^

<przepraszam, że tak się rozpisałam  :-X >
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: nieobecna w Marzec 16, 2014, 10:26:49
A wiecie, co jest najlepsze w ludziach robiących zdjęcia bez pozwolenia, ukradkiem czy też otwarcie? Że w dużej ilości przypadków jak IM się strzeli fotę w odwecie, to są wielce oburzeni, że jak tak można, że to nielegalne i że pogwałcenie ich praw... Taak, bo lolitom te prawa już nie przysługują, lolity to takie zabawne zwierzątka kręcące się po mieście dla uciechy gawiedzi _^_

Z kilku ostatnich miesięcy:
-w różowym stroju, na schodach ruchomych, usłyszałam za sobą rozmowę dwóch młodzianów "ty patrz" "no, różowa landryna" "ej, ale przynajmniej ciekawie wygląda" - do dziś nie wiem, czy odbierać to pozytywnie :D
-siedziałam na przystanku, w czarnej kiecce i zakolanówkach w czekoladki. Nagle starszy pan, który stał obok nachyla się, dotyka szybko moje kolano, a na moje oburzenie odpowiada tylko "niech Bóg błogosławi" z szerokim uśmiechem i odchodzi pośpiesznie
-to, że najbardziej słodkie i konserwatywnie zakryte stylizacje wywołują najwięcej zawołań typu "eeeej seksownaaa", często z przejeżdżających samochodów w ogóle, jest dla mnie niepojętym faktem

Oraz starsze, ale ulubione zetknięcie:
Czekam na przystanku, w gotyckiej stylizacji z platformami od Demonii, gdy nagle obok zatrzymuje się radiowóz, pan policjant otwiera okno, mówi mi "fajne buty!", po czym odjeżdża...


Nadal czekam na ten dzień, kiedy dziecko nazwie mnie księżniczką, ale zważywszy że noszę głównie ciemne stroje, to chyba nie mam co liczyć :<
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yukami w Marzec 16, 2014, 11:58:24
Tak w temacie zdjęć z ukrycia to pewnego razu pani idąca przede mną chodnikiem wyciągnęła telefon i ustawiła zdjęcie na 'samojebkę', żeby zrobić mi zdjęcie przez ramię. Kreatywnie.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yuuki w Marzec 16, 2014, 12:34:38
Nadal czekam na ten dzień, kiedy dziecko nazwie mnie księżniczką, ale zważywszy że noszę głównie ciemne stroje, to chyba nie mam co liczyć :<

Nieobecna, ja noszę wyłącznie mhroczne gosu, czasami classic, a i tak dzieciaki za mną biegają i krzyczą wniebogłosy, że księżniczka idzie. :"D Moi mali kuzyni już nie mówią do mnie po imieniu, tylko właśnie "księżniczko", bo na zjazdach rodzinnych zazwyczaj pokazuję się w Lolicie. To chyba zależy od tego, na jakie dzieciaki trafisz, bo rzeczywiście są i takie, na które coś takiego nie działa. :P
Osobiście nie przepadam za osobami poniżej dziesiątego roku życia, ale tego typu określenia są akurat miłe, więc nie protestuję, dopóki ów osobnik nie zamierza się do mnie przytulać/gramolić się na ręce itp. :"D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: miwako w Marzec 16, 2014, 17:12:28
W ogóle! Może i nie w lolicie ale moja historia ulubiona... Szłam w zeszłym roku w obcisłej kiecce i podgorsecie i idąc tak sobie... Jakiś pan w samochodzie zagapił się na mnie. Tak bardzo, że... stuknęło się łącznie 5 samochodów.

Taka groźna dla otoczenia jestem. :C
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Wruszka w Marzec 16, 2014, 19:31:50
To uczucie, gdy jedziesz z Werku metrem i nagle jakaś ucieszona pańcia robi Ci zdjęcie. A ja mówię" Werku uśmiechnij się ładnie, Pani robi focie!!". Niestety pani była na tyle chamska, że zdjęcie zostało wykonane i pewnie trafiło na fejsbuk z podpisem "ale zjeby h3h3". A najsmutniejsze, jest to, że Werku nie usłyszała i pewnie wyszła na zdjęciu niekorzystnie i co teras >:
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Wergu w Marzec 16, 2014, 20:52:58
Uslyszalam, zrobiłam twarz! Ah ci paparazzi
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Marzec 16, 2014, 21:57:23
Uslyszalam, zrobiłam twarz! Ah ci paparazzi

Twarz powiadasz :^)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Kikyou w Marzec 17, 2014, 00:29:24
Ludziom się wydaje, że mają ze mnie polewkę, nie zdając sobie nawet sprawy jak śmiesznie oni wychodzą w moich oczach, z tymi opadniętymi koparami :D No i Luby ma rozrywkę, jak dzieciuchy zaczynają podszeptywać wskazując mnie palcami, spogląda wtedy na takie nie (zwykle dziewczyny z gimnazjum) i robi straszne miny a'la Nergal na scenie. Zatykają się od razu i uciekają wzrokiem. Ale sporo pozytywnych reakcji też miałam :P Niektóre się pewnie powtórzą ze starego forum:
Pozytywne:
Mama próbująca skupić uwagę rozrabiającego dziecka, dawno temu na micie "Patrz, patrz, jak panie ładnie ubrane"
"Śnieżynka" jak niechcący 6 grudnia poszłam na uczelnię w czerwonej sukience
"Przepraszam, czy dzisiaj jest jakiś casting do filmu, o którym nie wiem? Nie? Ale i tak super"
"Taka dziewczęcość, niespotykana teraz"
Raz starsza pani wparowała za mną na klatkę schodową, zaczepiając, że "Chciałam ci tylko powiedzieć, że prześliczny masz ten płaszczyk, cudnie wyglądasz" i sobie poszła
Standardowe "Mamo, mamo, księżniczka!"

Negatywne:
"Co to @$#%^& jest"
"Wszyscy się na nią gapią"
"Skąd takie coś?"
"Z pierwszej komunii wraca, dziewicaaaa"
Raz w pociągu kobieta siedząca naprzeciwko mnie (jechałam chyba na Magnificon, nie pamiętam) zaczęła mi robić zdjęcia telefonem, jak poprawiałam makijaż (nie wyrobiłam się do końca przed wyjściem, musiałam skończyć w drodze). Po spiorunowaniu wzrokiem z głupim uśmieszkiem schowała telefon.

Ciężko stwierdzić, dziwne, lub neutralne:
"Biała nimfa"
"Jedziemy do nieba?" W wykonaniu starego doktora na polibudzie, w windzie
"Jakieś występy są?"
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Marzec 17, 2014, 06:54:27
Ludziom się wydaje, że mają ze mnie polewkę, nie zdając sobie nawet sprawy jak śmiesznie oni wychodzą w moich oczach
 
^ Tototo! ^^ z reguły nie patrzę na ludzi idąc ulicą, ale niektórych sytuacji nie da się nie zauważyć, darmowa rozrywka xD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Rosette w Marzec 17, 2014, 13:38:00
Yuuki, mnie również ta moda sprawia radość, od razu lepiej się czuje mając na sobie przepiękną sukienkę, niż codzienny "mundrek". Bardzo lubie chodzić tak gdy mam wolne, ale do szkoły mimo wszystko się nie przekonam. Zawsze jednak w szkole wolę mieć coś bardzo luźnego, nieco podniszczonego (zawsze wiele rzeczy niszczyło mi się w szkole, nawet jeżeli staram się na nie uważać... -.-"), niż bać się, moim ulubionym ubraniom coś się stanie. Wszystko również zależy od tego czy ktoś jest lubiany czy nie. Zdarzają się osoby, które również ubierają się alternatywne, bardzo lubią pokazywać swoją pasję i rówieśnicy reagują całkiem pozytywnie, nawet się do tego przyzwyczaili. Niestety u mnie nie sprawdza się to zupełnie. A nie lubie niepotrzebnego szumu wokół siebie, także zostawiam Lolita Fashion na wyjścia z przyjaciółmi i inne okazje.
Ningyou, współczuję Ci takiej sytuacji, gdy wracałaś z walku. Dziwi mnie to, że Twoi znajomi zorientowali się dopiero po dłuższym czasie. >_< Sama chyba zaczęłabym bardzo panikować w takiej sytuacji. Strasznie boję się takich osób.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Marzec 17, 2014, 17:37:49
Kurcze, zdziwiła mnie ilość osób które chciały Wam robić zdjęcia o.O na serio :D Mimo że mieszkam w miasteczku 40 tysięcznym :D

Ja pedałuję w loli 6/7 dni w tygodniu, szkolne czy nie, jeden kit :D Tak naprawdę nie ubieram spódniczki kiedy naprawdę mi się nie chce, jestem już spóźniona do szkoły, idę na konie albo na przeciwko do spożywczaka bądź pierwszego lepszego dyskontu :D
Tylko czekam kiedy mi ta faza przejdzie :D ( jednak na razie nie widzę przebłysków zwątpienia w moim baniaczku więc jest dobrze ;3)

Tak naprawdę.. ja już nie czuję że "wyglądam inaczej" :D Co prawda nie chodzę w różowych spódniczkach w misie(swoją drogą, fajnie by było mieć taką jedną, może miętową o !:3) , jednak chyba się wyróżniam jakby nie było :D

Moje koleżanki z klasy czy ze szkoły reagują na mnie mega pozytywnie :3 Gdy założę coś nowego, to wszystkie och skąd ty  bierzesz takie ubrania! Jakie to śliczne! Jakie słodkie! Nawet nauczyciele, masz śliczną spódniczkę! Piękny masz ten naszyjnik! :3
Bardzo bardzo bardzo mnie to cieszy, że ludzie nie mają nic do mnie, przynajmniej ci, z którymi utrzymuję kontakty :3

Poza tym, wiele osób też łapie mnie na korytarzu czy coś i mówią że podziwiają moją odwagę że się tak ubieram, że jestem odważna, itp.. a ja nawet... ja jestem zdziwiona tym że aż tak sie rzucam w oczy :D

Jedynymi osobami którym mój styl się nie podoba, jest moja własna mama i moja jedna przyjaciółka  ( glany kostka, koszulki zespołów(męskie, dużo za duże ;__;) i te sprawy :D)
Moja mama nie pozwala mi zakładać headbowów i podkolanówek z koronką na górze, bo to się źle kojarzy w Polsce, co z tego że w jakiejś Japonii to noszą, my mamy inne realia -___-

Razu jednego jak szłam z koleżanką, dwie babcie siedzące na ławce piorunowały mnie wzrokiem, ale poza tym.. większych problemów z ludźmi nie miałam :D

Zaskoczyła mnie ilość negatywnych komentarzy/reakcji/opinii na Wasz temat... To jest tak nieeleganckie i w ogóle -__- Jak tak można.. śmiać się z kogoś, kto wygląda tak ślicznie *___*
Mnie nie spotkało wiele takich sytuacji, może to przez to... że zawszę chodzę  z głową w chmurach :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Marzec 17, 2014, 19:44:21
Ningyou, współczuję Ci takiej sytuacji, gdy wracałaś z walku. Dziwi mnie to, że Twoi znajomi zorientowali się dopiero po dłuższym czasie. >_< Sama chyba zaczęłabym bardzo panikować w takiej sytuacji. Strasznie boję się takich osób.

ja bym chciała umieć panikować, niestety w sytuacjach stresowych zmieniam  się w kamień i nie jestem w stanie wydać z siebie dźwięku :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yuuki w Marzec 17, 2014, 20:18:26
Rosette, dla sprostowania, nie chodzę na zajęcia w Lolicie codziennie, bo to nie jest najbardziej komfortowy styl szkolny, a i takie coś uważałabym za dużą przesadę. :"D Ale na różne uroczystości, fajne szkolne wydarzenia albo wtedy, gdy mam max. 4-5 lekcji - owszem. Też wolę nosić wygodne, luźne ubrania, a jak mam zajęcia artystyczne, to już w ogóle staram się dobierać coś, co spokojnie może iść na stracenie. Do osób lubianych nie należę, ale to nie ma nic wspólnego z tym, jak inni ludzie odbierają moje stylizacje. Jeśli mam być szczera, to najczęściej komentarze słyszę, gdy ubieram się w męskie ubrania, tj. koszule, marynarki, garnitury. Wtedy kreatywność ludzi nie ma końca, ale do tego przywykłam, a przez to wszelkie negatywne komentarze odnośnie Lolity, spływają po mnie jak po kaczce. ;) Muszę przyznać, że dzięki temu, przez te wszystkie lata, nauczyłam się tego, że nie zawsze trzeba słuchać opinii innych, a robić to, co uważa się za odpowiednie. Chyba wychodzi na to, że moda nauczyła mnie trochę życia i dodała pewności siebie. :D

AddictedToEmotions, moja mama też przez wiele lat była głównym negującym ten styl. ;) Do tej pory zdarza się, że jest czasami poirytowana, kiedy wychodzę w Lolicie. Co prawda, zdarza się to wtedy, gdy robię szalone OTT jak pirate lolita. Jednak po tych pięciu latach i po wyrobieniu jako-takiego stylu, to nawet zaczęła lubić moje stylizacje. Cieszy się z tego, że przeszły mi printy z krzyżami, tony falbanek itp. Owszem, jest to również kwestia tego, że dojrzałam i doszłam do prostego wniosku, że lat mi przybywa, a nie ubywa, więc noszenie dziwactw już mi nie przystoi. :"D
Mam nadzieję, że kiedyś i Twoja mama się przekona, bo aprobata ze strony rodziców to najmilszy komplement!
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Kikyou w Marzec 17, 2014, 23:20:30
Jeszcze dwie rzeczy mi się przypomniały.
Irytujące:
Na MagniX grupka małolat napadła mnie D: Dosłownie poczułam, że ktoś mnie przytula od tyłu. To był tak brutalny atak na moją przestrzeń osobistą, że długo się nie mogłam otrząsnąć, nienawidzę czegoś takiego. Ja się odwracam, a ta mnie dalej trzyma, piszcząc, że jestem taka słodka. Gods, why.

Fajne i motywujące:
Dawno temu, jeszcze na moim zadupiu szłam przed miasteczko w pierwszej "loli" spódniczce, trąciło itą, bodylinowa przykrótka czarna, w czerwone motyle. Z drugiej strony ulicy jakaś dziarska babcia z pieskiem zawołała za mną "Dziewczyno, za****stą masz tą spódniczkę" ze szczerym bananem na twarzy i gestem "like". +50 do samooceny i kop motywacyjny na dalsze zmiany w kierunku lolity :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Marzec 18, 2014, 18:25:43
Yuuki, cieszę się że nie tylko ja mam taki problem z mamą :D To w sumie dość dziwne, że osoba która powinna być nam bliska najbardziej de motywuje... Wiem że to z troski czy innych takich, jednak jest to bez sensu -__-
Według mnie to brzmi mniej więcej tak:
" Nie zakładaj tej pięknej wyhaftowanej/ze ślicznym  printem/gładkiej sukienki z dużo lepszego materiału niż rzeczy w sieciówkach, z misternymi koronkami, w pięknym kolorze,ślicznych dodatków bo ludzie się będą z ciebie śmiać"
.
.
.
Dobra, nie wiem, może jestem za bardzo uprzedzona, ale dużo bardziej nieestetyczne wydają mi się te modne teraz sprane rzeczy bardziej niż z używańca, glany i te całe kostki... ( pół szkoły w tym chodzi, ale każdy z osobna jest przekonany o wyjątkowości tego co nosi i tego ałtu :D)
Ach.. poza tymi licznymi pozytywnymi komentarzami czasem przewija się nutka tego że jestem nudna i babcina od ludzi którzy mniej mnie lubią -___- w sumie to od dwóch takich osób -__-

Kikyou, współczucie, też nie lubię jak ktoś narusza moją przestrzeń osobistą, ale już takie publiczne przytulanie od tyłu too..emm aż strach się bać :D
Ta babcia.. ona wskazała Ci drogę którą masz podążać oo :D


 
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: tomo-tan w Marzec 18, 2014, 20:22:49
Ostatnio wszędzie chodzę ze słuchawkami na uszach i jak zdarzy mi się je zdjąć to aż mnie dziw bierze że w 2014 roku jeszcze za mną komentarze idą. Od gimnazjum oscyluje między gotem a lolitą, teraz jeszcze doszły mi szalone lumpowo-sportowe stylizacje, więc już nawet nie zauważam tych wszystkich odwracających się głów.

Z przyjemniejszych rzeczy: kiedy pierwszy raz przyszłam w loliciej sukience na studia (projektowanie ubioru) to wszyscy wpadli w piski i zachwyt i kazali mi stanąć na ławce i pozować im do szkicu :D  albo ostatnio na rozdaniu dyplomów (link (http:///www.ksa.edu.pl/aktualnosci/rozdanie-dyplomow-sapu-2014.html)) nietrudno zauważyć gdzie siedzę, pani od fotografi ciągle przy mnie z aparatem latała :D

...z drugiej strony znajomi wyznający mi po roku znajomości, że na początku się mnie bali o_O
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: nieobecna w Marzec 19, 2014, 10:01:47
Patrząc na nową malarską propozycję od Infanty naszła mnie refleksja, że dlaczego cholera ten trend z obrazami na sukienkach zaczął się, jak już kończyłam studia? Na zajęcia z grafiki czy historii sztuki przychodziłam czasem w rzeczach w nutki (bardzo lubiłam wtedy ten motyw) i wykładowcy wtedy pytali, czy gram na jakimś instrumencie... A tak założyłabym kiecę w Monet'a i nie byłoby żadnych wątpliwości co lubię :D
Ale generalnie to bardzo lubili lolicie stroje, zwłaszcza dziekan - robił czasem przemowy jak to fajnie, że tak się ekspresyjnie i twórczo ubieramy...

Kiedyś poszłam do dziekanatu, bardzo na sweet ubrana, włącznie z różowymi tea parties, a pani zaczęła się zachwycać nad "japońskimi bucikami" i ubraniem w ogóle. Powiedziała, że widziała lolity w Rozmowach w Toku i tak strasznie jej się ten styl spodobał, co mnie trochę zbiło z tropu, bo nie było to najpochlebniejsze przedstawienie... Ale była od tamtej pory już zawsze dla mnie dużo milsza :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MsBeetlejuice w Marzec 19, 2014, 11:35:14
nieobecna, to ja muszę poczekać na kiece w całki i pochodne :c Na uczelni jeszcze nie byłam w lolicie, bo się boję D: co innego artystyczne kierunki, ja bidny człowiek z polibudy ;_;
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Mika w Marzec 19, 2014, 14:31:09
Pamiętam jak jechałam na mojego pierwszego meeta i w tramwaju żebrała cyganka z jakimś nieprzytomnym dzieciaczkiem na rękach. Obeszła cały tramwaj i stanęła przy mnie. Powiedziałam, że nie mam pieniędzy, ale widać wyglądałam "na bogato", bo stała tak przez dobrych kilka przystanków i nie chciała odpuścić, tylko "daj, daj". W pewnym momencie zaczęło się robić nieprzyjemnie. Zaczęła mówić, że mnie przeklnie i takie tam, a później coś po cygańsku, chyba tę klątwę właśnie, bo tak to brzmiało, ale przynajmniej wysiadła zaraz po tym. Jak na razie (a było to w 2010 roku) nic strasznego mnie nie spotkało :P
Innym razem w autobusie spotkałam pijaniutkiego pana około 30 lat, przez całą drogę się patrzył i uśmiechał, a jak wysiadał powiedział: "Jeśli wiosna jakoś wygląda, to wygląda tak jak pani". Hahaha bardzo pozytywne to było i szczerze się zdziwiłam, że pan się taką inwencją wykazał.
Ktoś kiedyś powiedział: "Patrz, Barbie!" xd
Chłopak mniej-więcej w moim wieku, który poprosił o "zdjęcie z księżniczką", słodkieee.
Babci mojego kolegi strasznie się spodobało, za to jego 15letnia "dorosła" siostra stwierdziła, oczywiście za plecami, że to brzydkie i jak dla małego dziecka ;)
Narzekacie na przytulenie na konwentach? Mnie jeden chłopak złapał od tyłu za piersi, niestety nie zdążyłam zareagować.
Raz w lato chciałam założyć, nie na lolicio tylko tak po prostu, bodylinową sukienkę w wiśnie. Ciocia jak mnie zobaczyła powiedziała, że wyglądam "jak lolitka". Tak, chodziło o tę Nabokova D: Od tamtej pory jakoś nie założyłam tej sukienki, może jeszcze kiedyś się przemogę xd
Kiedyś byłam w kuro na zakupach i jakieś panie koło czterdziestki powiedziały, że jestem bardzo ładnie, oryginalnie ubrana i mam super buty (takie koturny LCLS).
Ogólnie zauważyłam, że w kuro/goth ludzie dużo częściej się do mnie uśmiechają na ulicy niż "po cywilnemu". W sweet reakcje są raczej podzielone, jednym się podoba, inni patrzą z takim pogardliwym uśmieszkiem. Może dlatego, że ciemne stylizacje lepiej mi wychodzą  ;D
Mojej mamie się podobam w loli, chociaż na początku właśnie bała się, że ludzie będą krzywo patrzeć.
Jeszcze jedna zabawna sytuacja, w kuro. Sąsiadka mnie zobaczyła i spytała czy idę na randkę xd. Odpowiedziałam, że nie. Później okazało się, że doniosła księdzu, że należę do sekty i przez to nie mogłam być świadkiem na bierzmowaniu koleżanki :P
Dużo więcej reakcji jest pozytywnych niż negatywnych. No i oczywiście dzieciom się bardzo podoba. Fotki z ukrycia też miałam robione, ale mi to nie przeszkadza w sumie.
Chyba tyle pamiętam.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: tomo-tan w Marzec 19, 2014, 14:52:51
Jeszcze jedna zabawna sytuacja, w kuro. Sąsiadka mnie zobaczyła i spytała czy idę na randkę xd. Odpowiedziałam, że nie. Później okazało się, że doniosła księdzu, że należę do sekty i przez to nie mogłam być świadkiem na bierzmowaniu koleżanki :P

Piękne xD pamiętam jak jeszcze za młodu, w moich bardziej ita czasach, kiedy zdarzało mi się bywać w kościele, ksiądz wziął mnie do zakrystii i zaczął się wypytywać jakiej muzyki słucham i czy nie mam przypadkiem jakichś problemów xD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Enttie w Marzec 19, 2014, 18:45:11
Powiedziałam, że nie mam pieniędzy, ale widać wyglądałam "na bogato", bo stała tak przez dobrych kilka przystanków i nie chciała odpuścić, tylko "daj, daj".
O to to. Żaden pan żul mi nie wierzy, że nie mam pieniędzy
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Marzec 20, 2014, 18:15:14
przypomniała mi się się jeszcze jedna sytuacja z krakonu, jeśli chodzi o przytulanie na konwentach, to ten zwyczaj mi się podobał, do pewnego epizodu... mianowicie, podszedł do mnie jakiś osobnik i przytulił ok, spoko, ale musiał mnie podnieść z ziemi(czego nie cierpię) i zacząć się obracać, gdy już całkowicie straciłam pojęcie co się dzieje i w końcu poczułam podłoże pod nogami, osobnik złapał mnie za pośladek, po czym przepadł, a ja się zastanawiałam, co się stało... całe zajście nie trwało dłużej, niż pół minuty...

moja "kochana" pani pedagog, stwierdziła, że jestem bardzo dobrą wizytówką szkoły i ciąga mnie po wszystkiego rodzaju promocjach, dniach otwartych i innych dziwnych wydarzeniach, nie wiem czy mi się ta sytuacja podoba ;/
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Rosette w Marzec 21, 2014, 00:55:03
Ningyou, na Twoim miejscu nie dałabym się tak "wykorzystywać" pani pedagog i robić z siebie "atrakcji", tym bardziej, jeżeli nie jesteś do końca przekonana, że to tylko zabawa, z której również czerpiesz przyjemność. .-.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Marzec 21, 2014, 10:01:35
Ningyou, na Twoim miejscu nie dałabym się tak "wykorzystywać" pani pedagog i robić z siebie "atrakcji", tym bardziej, jeżeli nie jesteś do końca przekonana, że to tylko zabawa, z której również czerpiesz przyjemność. .-.

chyba nie potrafię być asertywna :(
zobaczymy, co będzie następnym razem, spróbuję jej powiedzieć, że mam jeszcze inne sprawy na głowie.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Marzec 21, 2014, 20:00:31
Kurcze... Przyszła do mnie sukienka z bodyline,ta
http://25.media.tumblr.com/071b80793abe73a4c8bc7ee094af4be0/tumblr_mzea12QaPJ1qij1n6o1_500.jpg
(zdjęcie z netu)
Dość ładna i tania :D
wyszłam w niej na spotkanie z koleżankami, wszystkie były zachwycone,
wracam do domku i...

"Co to ma być za sukienka?! tobie się coś w głowie poprzewracało że w takich chodzisz! Wyglądasz jak idiotka! dobrze że nie doczepiłaś tej kokardy bo już w ogóle wyglądałabyś jak ogrodniczka!"
.
.
Moja własna mama mnie niszczy ;__:
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Marzec 21, 2014, 20:59:32
Odpowiedziałabym "mamo, nie bądź polaczkiem cebulaczkiem".
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Marzec 21, 2014, 22:21:26
Hahh ale to jest takie trudne ;___; W ogóle o co chodzi z tym cebulaczkiem? :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Kikyou w Marzec 22, 2014, 00:25:23
Też w niej dzisiaj wyszłam :D

Moja mama na początku reagowała bardzo podobnie, ale z czasem się przyzwyczaiła. Jak jej minął pierwszy szok, to doszła do wniosku, że woli sukienki a'la lalka z porcelany niż szatańsko-mroczne fatałaszki, w których chodziłam wcześniej :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Marzec 22, 2014, 00:41:29
Cebulaczek - chodziło mi o takiego stereotypowego polaczka x'D.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Marzec 22, 2014, 14:44:11
Kikyou to dobrze że nie jestem sama, to okropne żeby sie tak czepiać czegoś co jest ładne ;___; Mam nadzieję że też kiedyś tam przywyknie :D
Chodziłaś w szatansko- mrocznych rzeczach ?o.o nie mogę sobie Ciebie takiej wyobrazić :D
Menoa - Teraz ogarnęłam :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Kikyou w Marzec 22, 2014, 14:50:16
Dawno, w liceum, ciemno-czerwone włosy, ćwieki i spódnice do ziemi, taki kinder-goth :P Mama może być po prostu zmartwiona tym, że ludzie mogą nie ogarnąć lolity i próbować cię zniechęcić dając ci próbkę "hejtu" :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Marzec 22, 2014, 17:28:38
Nie potrafię sobie Ciebie wyobrazić w ten sposób o.O
 Pewnie tak.. no cóż.. z tym że tak jak mówiłam, jakoś nikt się mnie nie czepia, jednak w paranoicznym myśleniu co niektórych jest to "udawanie przede mną " :D że tak naprawdę się ze mnie śmieją, ale chwalą tylko żeby nie było :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Sake w Marzec 23, 2014, 16:38:24
Wczoraj byłyśmy z Yukami w lolita (zdjęcie w Lolicich randomach :) ) Nie miałyśmy niesamowitych, nie wyglądałyśmy zbyt krzykliwie (moim zdaniem), ale wiadomo, że parę odwróconych głów było i podśmiechujki uschniętego kwiatu inteligencji polskiej. W każdym razie, stojąc na odludnionym przystanku, gdzie oprócz nas była tylko starsza pani, usłyszałyśmy od niej takie słowa "Przepraszam, że się wtrącę, ale tak dawno nie widziałam dziewczyny wyglądającej jak kobieta, że nie mogę od Pani oderwać wzroku" Co bardzo dało mi do myślenia, bo to już nie chodzi o to, że wyglądamy inaczej, ale o to, że jesteśmy kobiece? Tak jakby... coś dziwnego się dzieje wśród społeczności, że kobiety zapominają, że kobiecość nie polega na podkreślaniu swoich walorów albo, co gorsza, pokazywaniu ich. Myślę, że to bardzo smutne. Nie chciałabym, aby któregoś dnia subtelna kobiecość stała się czymś dziwnym czy śmiesznym.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Mishu w Marzec 25, 2014, 18:51:39
Historia z Pyrkonu:

Ubrana w loli siadam ze znajomymi, podbija do nas jakaś ich koleżanka.
"oh mój Boże, jaki świetny cosplay ! A co kosplejujesz?" - to jej tłumacze, ze to taka moda z Japonii, że ludzie ubierają sie tak normalnie, itp, itd, że to nie jest cosplay.
"Ah, rozumiem. To gdzie kupiłaś ten kosplej?"
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yuuki w Marzec 26, 2014, 20:56:06
Moja nauczycielka wiedzy o kulturze zrobiła ze mnie gwiazdę powiatu. Napisała sprawozdanie z wiosennej akcji w naszej szkole, a na okładkę albumu fotorelacji wstawiła moje zdjęcie, wszystko wrzuciła na stronę powiatu i szkolne forum. Od teraz jestem "japońską laleczką" (pozdrawiam serdecznie), a po maturze chcą zrobić ze mną wywiad o Lolita fashion. ;___;
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: kobaltowy w Marzec 27, 2014, 14:45:27
Ja na pewno ucieszyłbym się widząc na ulicy, w kawiarni pięknie, inteligentnie ubraną którąś z was. Ale czy starczyłoby mi odwagi, żeby podejść i powiedzieć super, bardzo oryginalne, ładne, śliczne, lub ślicznie Ci/Pani w tym wygląda - tego nie wiem. Jeśli byłbym sam to może szybciej.
A brakuje oryginalności na naszych ulicach. Wierzcie mi, że to fajne przeżycie zobaczyć kogoś oryginalnego, z klasą ubranego. I nawet jeśli ktoś wam tego nie mówi - to podejrzewam, że to jakoś wyczuwacie, gdy jesteście ubrane tak jak tu prezentujecie się na forum. Świat jest i tak dość szary - więc warto dawać i sobie i innym dobrych przeżyć.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Marzec 27, 2014, 15:10:10
kobaltowy, czy mogę pożyczyć Twój tekst? To bardzo, bardzo miłe słowa, fajnie napisane i do tego takie, z którymi zgadzam się w pełni :)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: kobaltowy w Marzec 27, 2014, 15:49:40
Pewnie, że możesz. Jest mi bardzo miło :). choć to nie jest wcale coś wyszukanego, tylko zwyczajnie, od serca napisane.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Erena w Marzec 27, 2014, 20:22:10
Cebulaczek - chodziło mi o takiego stereotypowego polaczka x'D.

A ja myślałam, że to przez Testo :"D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Enttie w Marzec 28, 2014, 18:01:57
Noszę najzwyklejsze gładkie białe rajstopy. Usłyszałam od jakiegoś pana, tak na oko 30-40 lat, "fajne rajstopy" :D

Całe szczęście moja szkoła nie wysyłała mnie na żadne promocje ani nie wstawiała nigdzie moich zdjęć (choć w szkole była pracownia fotograficzna), za to na zakończenie dostałam dyplom za urozmaicanie rzeczywistości oryginalnym ubiorem :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Marzec 28, 2014, 18:32:03
Myślę, że po prostu białe rajstopy są mało popularne. Większość woli być opalona ;)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: tomo-tan w Marzec 28, 2014, 23:02:04
Myślę, że po prostu białe rajstopy są mało popularne. Większość woli być opalona ;)

Tak samo odwracające się głowy, kiedy idę latem z parasolką, niekoniecznie w lolicie.
"hej, nie pada!" - you don't say
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Marzec 28, 2014, 23:10:45
(...)
Tak samo odwracające się głowy, kiedy idę latem z parasolką, niekoniecznie w lolicie.
"hej, nie pada!" - you don't say


A kiedy składam "o, popsuła się parasoleczka" :v.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MsBeetlejuice w Marzec 28, 2014, 23:25:33
(...)
Tak samo odwracające się głowy, kiedy idę latem z parasolką, niekoniecznie w lolicie.
"hej, nie pada!" - you don't say


A kiedy składam "o, popsuła się parasoleczka" :v.
'nie, idę Ci ja wsadzić w tyłek D:' czasami ludzie są załamujący, ciekawe, czy byliby szczęśliwi, gdyby ktoś komentował ich dresy czy stylowe koszulki ;_;
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Wruszka w Marzec 29, 2014, 09:53:27
"hej, nie pada!" - you don't say
A kiedy składam "o, popsuła się parasoleczka" :v.

Było się zapytać, czy byli na otwarciu
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Erena w Marzec 31, 2014, 22:06:46
:"D Uwielbiam ten tekst od czasu, gdy babcia zadała mi to pytanie po raz pierwszy.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Wergu w Marzec 31, 2014, 22:30:11
Ja bym się nie wahała!
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Euflonica w Kwiecień 01, 2014, 11:23:10
:"D Uwielbiam ten tekst od czasu, gdy babcia zadała mi to pytanie po raz pierwszy.

Jak już jesteśmy w temacie babć...moja za każdym razem kiedy gdzieś zobaczy pantalony leżące sobie niewinnie w pokoju, bierze je do ręki i mówi "NO ALE TY W TYM CHYBA JEDNAK NIE CHODZISZ?" - nie, tak tylko sobie leżą :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Mika w Kwiecień 01, 2014, 11:29:21
"NO ALE TY W TYM CHYBA JEDNAK NIE CHODZISZ?"

hahahahahahah <3
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ichigo_hym w Kwiecień 01, 2014, 19:57:38
"hej, nie pada!" - you don't say
A kiedy składam "o, popsuła się parasoleczka" :v.

Było się zapytać, czy byli na otwarciu

XD ... dziękuję za poprawienie humoru
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Shizuka w Kwiecień 01, 2014, 20:28:34
Raz wyszłam w lolicie w Łodzi i usłyszałam komentarz, że jakbym się umalowała, to wyglądałabym ślicznie. Do dziś nie wiem, jak to odebrać  :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Kwiecień 08, 2014, 21:08:13
Kolejny raz kochana pani pedagog poprawiła (-,-) mi humor.
Miałyśmy zajęcia profilaktyczne, przyszła sprawdzić obecność. Odrazu gdy mnie zobaczyła powiedziała: O Monika! Jesteś dziś ubrana na prezentcję szkoły. Jedziesz ze ną o 11 do gimnazjum!
Fajnie, że zostałam zapytana czy chcę. Miał ze mną jechać jeszcze kolega, to stwierdziłam: dobra, trudno, jakoś przeżyję... Potem się okazało, że sobie pomyliła uczniów i mam jechać z jednym z najbardziej irytujących osób w szkole, które to muszą być wszędzie. Świetnie!
irytacja narastała, powiedziałam (prawie wykrzyczałam) to wszystko znajomym. Dowiedziałam się że wcześniej zamiast mnie miała jechać inna dziewczyna.
Po  długich namowach znajomych, żebym poszła do pedagog i wykazała się asertywnością, podeszłam do niej;
-proszę pani, bo ja nie chcę jechać
-a dlaczego?
-bo nie chcę, dlaczego Ania nie może jechać, jak to miało być na początku?
-Jeśli jej pożyczysz sukienkę(moje ukochane, jedyne, święte brando), to będzie mogła.
-proszę pani ale to jest tylko sukienka, a ja nie chcę być wizytówką szkoły.
-<naburmuszona> nie chcesz, nie jedź.
odwróciłam się, a odchodząc usłyszałam jak mówi do kogoś, że nie chcę jechać bo Szymon nie jedzie.
 Ogółem od dłuższego czasu czuję się jak rzecz, a tej kobiecie to się chyba zdaje, że jestem tesowną małpką. nie bierze mnie do tego typu promocji, bo mnie lubi, tylko bo ma wyglądać. a ja nie chcę robić za atrakcję... w sumie nie rozumiem, dlaczego nie może pożyczyć czegoś ze szkoły wziąć którąś ze szkolnych modeleczek, które się tym zajmują bo chcą i z nimi nie jechać...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Kwiecień 08, 2014, 21:38:39
Matko Ningyou, to straszne ;__; Ona chciała żebyś pożyczyła swoje jedyne burando?! Okropne ;__; I to jeszcze komuś kogo nie znosisz... Powinna zobaczyć cenę tej sukienki...

Jak to tak  można? Ona zdaje sobie  sprawę z tego że nie jesteś lalką? Co to jest w ogóle za pani pedagog? o.O
"Laleczka się stawia? To nie możliwe!"---> chore postrzeganie świata Twojej p. pedagog :D
Hmm.. Wydaje mi się, że powinnaś jej to powiedzieć wprost, może wtedy do niej dojdzie jak Cię traktuje.. Albo może być jeszcze bardziej wkurzona :D Przynajmniej będziesz świadoma tego że próbowałaś :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Kwiecień 08, 2014, 21:43:20
pogadam z nią na spokojnie, dzisiaj już nie miałam ani siły, ani czasu, żeby się z nią użerać, bo mogła to faktycznie tak odebrać, że to dlatego, że on nie jedzie, bo nie uzasadniałam tego jakoś wylewnie, nie należę do osób którym łatwo przychodzi asertywność...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Enttie w Kwiecień 09, 2014, 09:23:01
-Jeśli jej pożyczysz sukienkę to będzie mogła.

Bardzo pedagogiczne podjeście, skoro liczy się sukienka, a nie osoba  :(
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Kwiecień 09, 2014, 13:53:18
To mnie chyba najbardziej boli/irytuje :/
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Kikyou w Kwiecień 09, 2014, 15:40:39
Fun fact - pedagodzy szkolni to niewypały systemu kształcenia, za słabi w tym co robią żeby nadawać się do kariery naukowej albo własnej działalności na tym polu, więc lądują w szkołach i udają, że mają misję :)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Erena w Kwiecień 10, 2014, 08:55:44
Ja akurat miałam bardzo fajnych pedagogów. Nigdy nie spotkałam się z ich strony z niemiłą krytyką, z bulwersem na temat mojego wyglądu, jakąś nietolerancją czy traktowaniem mnie przedmiotowo.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Kwiecień 10, 2014, 10:41:32
Kikyou- nie szufladkujmy tutaj ogółem ludzi. Tak samo jak na przykładzie, dajmy na to, Venus Angelic nie możemy twierdzić, że każda lolita to słodkie pustogłowie, tak z powodu kilku kiepskich pedagogów nie możemy oceniać ich całego środowiska.
Oczywiście przykro mi, że Ningyou trafiła na kogoś tak głupiego i niedouczonego. Stanowczo bym się takiemu nauczycielowi postawiła, a jeśli sytuacja by się powtarzała, to zgłosiła sprawę zwyczajnie do kuratorium.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: nieobecna w Kwiecień 12, 2014, 16:36:32
Lolita dziś zapewniła mi rabat :D
Pani na kiermaszu kiedy przeglądałam rzeczy zaczęła się zachwycać, że wyglądam "zjawiskowo"... a na koniec jeszcze opuściła cenę z 28 do 25 zł "za świetne wystylizowanie". A miałam po prostu zwykły czarny coord, z mocno falbaniastą spódnicą, tea parties i kokardą na łbie.

Dobry dzień widać.  _^_
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: morgianalefay w Kwiecień 15, 2014, 19:03:32
z tego co mówicie wynika że bardzo się poprawiło, względem tego, jak reagowali ludzie 5-10 lat temu.



Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Kwiecień 15, 2014, 23:54:45
Ludzkie myślenie się zmienia, dużo się zmieniło przez ostatnie 10 lat to i myślenie :D

Jednakże.. ja nadal mam problemy ze swoimi w sumie dwiema "przyjaciółkami". Czepiają się mnie, że infantylna jestem ( bo czasem wspomnę o słodkich kotkach czy dlatego że mam ubranie w serduszka), że mam babcine buty i sweterki, że nie myślę o przyszłości bo te moje ubrania to rozwiązanie na teraz a potem wszyscy się będą ze mnie śmiać i nikt nie będzie chciał ze mną gadać (wat?! ) Tylko one się mnie w szkole czepiają, ale spoko , że przyciągam gwałcicieli, że się kojarzę ludziom z erotyzmem ( taak, moja spódniczka na halce do kolana granatowa załóżmy bardzo się kojarzy -____-) że mi buty za bardzo stukają, że wristcuffy wyglądają jak podwiązki i takie tam...

Co o tym sądzicie? Nie mają racji co? A kotki? czy to takie złe czasem powiedzieć coś o słodkich kociałkach z internetów..?
A jestem classic/country/stonowana sweet loli.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Kwiecień 16, 2014, 00:24:51
Nie wiem czemu, ale im bardziej się jest 'ubranym'(brak głębokiego dekoltu, zakryte ramiona, spódniczka min. do kolan, 'babcinowatość', 'mundurkowe' kolory), tym bardziej ludziom się to kojarzy z fetyszem. Nie rozumiem zupełnie tego fenomenu. Tzn. potrafię zrozumieć, że ktoś ma zboczenie na tym punkcie, ale to jest jego sprawa i nie widzę sensu dzielenia się tym z przypadkową osobą. Meh.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elluin w Kwiecień 16, 2014, 08:17:37
Trochę zboczę z tematu lolity, ale raz zdarzyło mi się właśnie, że byłam ubrana na czarno, w spodniach, golfie, słowem bardzo nudno i zupełnie niewyzywająco. I w środku dnia, na zatłoczonym przystanku podszedł do mnie podstarzały koleś i zaczął rzucać tekstami z mocno erotycznym podtekstem. )Na koniec padło hasło: "mam 22 cm!") Także to, co mówi Menoa - ludzie różne fetysze mają.

AddictedToEmoticons, nie wiem ile masz lat, ale jeśli to wiek gimnazjum, ewentualnie liceum, to jest to normalne, że wszelkie przejawy infantylizmu mogą być wyśmiane, bo wtedy każdy próbuje być "dorosły", nie ma się co przejmować.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elphie w Kwiecień 16, 2014, 17:10:21
Ludzkie myślenie się zmienia, dużo się zmieniło przez ostatnie 10 lat to i myślenie :D

Jednakże.. ja nadal mam problemy ze swoimi w sumie dwiema "przyjaciółkami". Czepiają się mnie, że infantylna jestem ( bo czasem wspomnę o słodkich kotkach czy dlatego że mam ubranie w serduszka), że mam babcine buty i sweterki, że nie myślę o przyszłości bo te moje ubrania to rozwiązanie na teraz a potem wszyscy się będą ze mnie śmiać i nikt nie będzie chciał ze mną gadać (wat?! ) Tylko one się mnie w szkole czepiają, ale spoko , że przyciągam gwałcicieli, że się kojarzę ludziom z erotyzmem ( taak, moja spódniczka na halce do kolana granatowa załóżmy bardzo się kojarzy -____-) że mi buty za bardzo stukają, że wristcuffy wyglądają jak podwiązki i takie tam...

Co o tym sądzicie? Nie mają racji co? A kotki? czy to takie złe czasem powiedzieć coś o słodkich kociałkach z internetów..?
A jestem classic/country/stonowana sweet loli.

Wszystkie ubrania to rozwiązanie na "teraz", ciekawe czy one będą chodzić do biura w t-shirtach czy swetrach. A co do kotków - to nie jest złe, ja sama mam kolegę który mi wysyła przeróżne koteły, co jeden to lepszy, i nie widzę w tym nic dziwnego. Pół internetu ma hopla na punkcie kociąt, kaman.


AddictedToEmoticons, nie wiem ile masz lat, ale jeśli to wiek gimnazjum, ewentualnie liceum, to jest to normalne, że wszelkie przejawy infantylizmu mogą być wyśmiane, bo wtedy każdy próbuje być "dorosły", nie ma się co przejmować.

O to to!
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Kwiecień 16, 2014, 18:52:18
Elluin, kurcze, współczucie, trafić na takiego typa O.O Ja bym się chyba oddaliła od takiego z szybkością światła :D
i w ogóle dzięki za słowa pocieszenia :3
Jestem w drugiej klasie liceum, i fakt, moje koleżanki uważają się za mega dorosłe, mimo że ich zachowanie trochę za tym nie przemawia (rysowanie ludziom "kwiatków" w zeszytach, rzucanie się papierkami itp itd)... Ale nie przeszkadza to im w hejtowaniu mnie -___-

Elphie, masz rację, wiesz też jej to wygarnęłam, ale ona powiedziała, że wie gdzie będzie pracować i ja się mam jej nie czepiać, bo ona wie co nosi ( męskie koszulki zespołów, rozmiar XXL na osobie która powinna nosić S/M kostki i glany) a ja chodzę jak mała dziewczynka i to jest bardzo bee, przyczepiłam się do tego że nie zawsze będzie mogła nosić glany, a ona "Człowieku- glany są wizytówką. To jak część ciała, jak deklaracja tego, kim jesteś. Są kimś, bez kogo nigdy nie idziesz. Dają ci poczucie bezpieczeństwa. Są jak przyjaciele, z którymi pragniesz dzielić każdą chwilę.
To coś innego." Dobiło mnie to , bo przecież dla mnie też są ważne moje odzienia, a to o czym ona pisze, zakrawa o o ten wspomniany przez nią infantylizm. Ja nie wiem, przepraszam za cały offtop jaki tu wniosłam, ale mnie to niemożliwie denerwuje -___- Ach i dzięki za poradę, Elphie :3




Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Kikyou w Kwiecień 16, 2014, 22:17:16
Dorabianie ideologii do glanów - to ci dopiero infantylizm. I jeszcze pozerstwo do tego.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elphie w Kwiecień 18, 2014, 14:47:11
Dorabianie ideologii do glanów - to ci dopiero infantylizm. I jeszcze pozerstwo do tego.

To samo miałam napisać. Chyba zaśmiałabym się w twarz komuś kto by mi sprzedał taką gadkę, nie ze złośliwości, to naprawdę śmiesznie brzmi w ustach osoby 18-letniej.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ichigo_hym w Kwiecień 18, 2014, 20:26:54
Dorabianie ideologii do glanów - to ci dopiero infantylizm. I jeszcze pozerstwo do tego.

zdecydowanie XD ... to przecież tylko buty..sama noszę glany, no ale beeez przeeesady x_x
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Kikyou w Kwiecień 26, 2014, 18:06:56
Bardzo rzadko zdarzają mi się szydery itp, ale wczoraj trafił mi się naprawdę creepy koleś... Wracałam późnym wieczorem (po 21) do domu, w classic na beżowo-biało. Wysiadłam z mpk, idę do domu... jakiś gościu mija mnie rowerem, nie patrzę bo mocuję się z parasolem żeby szybko otworzyć i nie zmoknąć. Woła "cześć". Myślę, że ktoś znajomy bo trochę ich w tej okolicy mieszka. Odpowiadam, odwracam się a tu obcy facet około 25 lat. "Czeeeść, gdzie idzieeesz? Mogę z tobą?" I taki creepy szeroki uśmiech. Zatkało mnie, odwracam się i sobie idę... gdyby nie fakt, że wysiadło ze mną sporo ludzi, to najadłabym się strachu
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Kwiecień 29, 2014, 14:06:53
W sobote, gdy byłam na loli spotkaniu, dostałam caaaaałą masę pozytywnych emocji od ludzi obserwujących z boku całe zdarzene. Począwszy od pytań co i jak, po zachwyty i oklaski (!). A gdy wracałam do domu, zapytałam przypadkową panią o najbliższy przystanek autobusu. Gdy odpowiedziała, dodała jeszcze: 'and by the way, you look beautiful!'- mega mnie to ucieszyło :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MurasakiUsagi w Kwiecień 29, 2014, 23:28:38
Spacer po parku. Classic z białą koszulą, białymi rajstopami i sukienką w duże, kolorowe róże. Jakaś pani w średnim wieku przechodząca obok z kijkami do n. waling'u "Jak pani ładnie, jak patrzyłam z daleka to jak jakiś kwiat, no ślicznie (ja dziękuję ona moment milczy ale nadal stoi na przeciwko i wpatruje się w moją sukienkę) - Miałam kiedyś takie zasłony"
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: tomo-tan w Maj 31, 2014, 21:54:39
AddictedToEmotions - nic mnie tak nie rozśmiesza jak szalone mroczne nastolatki w stylu - nie słuchasz metalu jesteś podludziem -  naszywki "I hate tehno" to mój faworyt. Sama byłam taka w gimnazjum, dziękuję ci boziu, że zmądrzałam i wyrosłam #wstyd x_X

W każdym razie, robiłam dziś spontaniczną loli sesję z koleżanką w parku. Posadziłam mojego gloomy beara na jednej stronie huśtawki, sama usadowiłam się na drugiej - dzieci bawiące się obok zaczęły krzyczeć że jestem żałosna bo huśtam się z misiem 0: ...nie byłam zbyt miła, pokazałam im brzydki gest w odpowiedzi.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Maj 31, 2014, 22:07:08
Tomo tan, wdzięczność za podzielenie się opinią, też tak czuję, jednak ciężko jest się temu stawiać, bądź nawet nabijać mając za znajomych ludzi z takiego środowiska...
Hahah, jakaa huśta się z misiem >_< ja nie mogę, czy te dzieci nie widziały, że jesteś trochę emm.. Starsza? Ja nie mogę, i pomyśleć że pewnie sobie wzajemnie też tak robią.. Dzieci są mimo wszystko niesłychanie okrutne >_<

Och i przypomniałas mi o mojej historii, w sumie to dwóch:
1.sytuacja
Wychodzę w kwietnym klasyku z budynku na przeciw placu zabaw... Dziewczynka która mnie zobaczyla, stanęła jak wryta, otwarła buźkę i wytknęła mnie palcem i tak stoi. Mnie wmurowało o.o całą sytuację przerwała mama tegoż dziecka >_<
2.Sytuacja
W niedzielę wielkanocną wyszłam w bardzo wystawnym coordzie (jak na mnie >_<) i tak sobie siadam  z brzegu w ławce (z nakazem dziadkowym >_<) noi tak sobie siedzę.. Przyszła jakaś mama z dzieckiem i stanęła obok *naszej* ławki. Dziewczynka stanęła twar
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Erena w Czerwiec 01, 2014, 14:16:33
W każdym razie, robiłam dziś spontaniczną loli sesję z koleżanką w parku. Posadziłam mojego gloomy beara na jednej stronie huśtawki, sama usadowiłam się na drugiej - dzieci bawiące się obok zaczęły krzyczeć że jestem żałosna bo huśtam się z misiem 0: ...nie byłam zbyt miła, pokazałam im brzydki gest w odpowiedzi.

Nie chciałabym, by zostało to odebrane jako jakiś najazd na Ciebie, ale postaw się w sytuacji tych dzieci. Jesteś zupełnie niczego nieświadomym, przeciętnym dzieciakiem, które nie ma zielonego pojęcia, co się w danej sytuacji dzieje. Widzi dorosłą (przynajmniej o wiele starszą od nich) babę ubraną w kolorową sukienkę niczym dla małej dziewczynki, która w dodatku siedzi na huśtawce z miśkiem. Te dzieciaki nie mają pojęcia (jak pisałam wyżej), co to za moda, dlaczego tak wyglądasz i czemu akurat z miśkiem. Ich punkt widzenia jest całkiem prymitywny, więc i śmieszy ich Twój wygląd i to, co robisz. Decydując się na taką sesję, liczyłabym się z dziwnymi spojrzeniami przechodniów oraz ich krytyką. Jeżeli jednak nie potrafisz obejść koło tego obojętnie i musisz odpowiadać na zaczepki w postaci wystawienia fucka, może ta moda nie jest dla Ciebie.


By jednak nie robić offtopu, podzielę się z Wami sytuacją sprzed kilku dni. Nie dotyczy ona stricte mody loliciej, ale ma co nieco wspólnego z japońską modą.
Być może kojarzycie dość popularne wśród gyaru oraz pojawiające się sporadycznie w innych stylach breloki z lisim ogonem? Otóż jestem posiadaczką jednego z nich. Idę dumnie po ulicy, gdy nagle na mojej drodze wyrastają jak spod ziemi dwaj Panowie, ni to osiedlowe cwaniaczki, ni to amatorzy tanich trunków z procentami. Nawiązał się między nimi taki oto dialog:
*Ej, ale ta laska ma włochatą cipę przy torbie!
-No co Ty, Śliwa, to jest przecież lisi ogon!
Może nie jest to obraźliwe, może nie jest zbyt mocne, ale mnie zdecydowanie zbiło z tropu.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Sierpień 28, 2014, 02:43:48
Miałam dzisiaj tj. wczoraj popołudniu taką sytuację, że idę sobie z trzema znajomymi ulicą. Koleżanki lolitami nie są, ja akurat miałam na sobie nowiutką sukienkę, z której stworzyłam imho ładny shiro zestaw. W pewnym momencie podszedł do mnie chłopak rozdający ulotki, towarzyszyła mu jakaś dziewczyna. Facet tak się na mnie gapił, że podając ulotkę nie wiedział, czy ma podać jedną ręką, oburącz, czy może w ogóle może mi podać, strasznie się chłopak wahał, aż w końcu wysapał: "Przepraszam, czy szanowna pani mogłaby to przyjąć?". Na to dziewczyna stojąca obok: "Lecisz na panią Zaczarowaną?".

Sytuacja mnie naturalnie rozbawiła :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Wrzesień 12, 2014, 22:27:52
Hanadai, haah :3 Pani Zaczarowana, łuuchuu :3

Ode mnie historyjka z dzisiaj, suuper pozytywna, w życiu jeszcze tylu komplementów naraz nie otrzymałam :)

Szłam sobie z tatą do sklepu, spotkałam koleżanki które jechały na rowerach i jednej z nich spadł łańcuch.
Jakaś babcia jakoś ich tam instruowała, by to naprawić ale nie szło. Mój tata doszedł do wniosku, że bez narzędzi ani rusz, bo coś tam się obluzowało, czy spadło.

Odeszliśmy, a ta babcia, coś tam wołała o ślicznych dziewczynkach i tym że nie naprawiliśmy tego, tata mówił, że nie ma narzędzi, a ona aa to nie chodzi o nie, tylko o tą dziewczynkę ( pokazała na mnie).
...
Więc podeszłam do niej a ona zaczęła, że oooch jaka śliczna z ciebie dziewczynka, rzadko się takie widuje, coraz mniej takich, te buciki, ta spódniczka taka ( zastosowała niewerbalny opis wyglądu mego dołu), koszulka, włoski! Teraz już takich dziewczynek nie ma, jak aniołek, taka laleczka piękna, ślicznie ślicznie, tak trzymać, ślicznie!
( dodam jeszcze że przez cały ten czas miała kciuk w górze)

To było takie miłe i w ogóle, jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam, a ja byłam w okropnie casualowym coordzie, prostej, brązowej spódniczce, jasno brązowej koszulce w takie stempelki brązowe, tym osławionym na forum bolerkiem i bucikach z kwiatkami, nothing more!
:D
 
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Wrzesień 25, 2014, 18:58:11
Ubieram się w lolitę na co dzień i chcę powiedzieć, że szkoła już od dłuższego czasu jest do moich strojów przyzwyczajona, toteż ludzie się ani nie zachwycają tak jak na początku, ani też nie rzucają złośliwymi komentarzami. Zaczęłam powoli zapominać, że lolita przyciąga przecież dużo uwagi. I tak na przykład dziś rano, jadąc sobie grzecznie autobusikiem, spoglądałam przez okno, i pan kierowca z samochodu obok pokazał mi nagle język w dość dwuznaczny sposób, hmm.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MissAlice w Listopad 20, 2014, 14:56:22
Normalnie ludzie jak mnie widzą to zazwyczaj w ogóle nie reagują, ewentualnie się uśmiechną (no czasem gimbaza robi zdjęcia z "ukrycia"), ale dzisiaj pewien pan mnie kompletnie zaskoczył. Zaczął się zachwycać moim wyglądem i spytał, czy może ucałować moją dłoń. Jak się zgodziłam to był tak rozanielony jakbym co najmniej spełniła jakieś jego marzenie xD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Matto w Listopad 20, 2014, 16:51:29

Będzie to opowieść o tym jak poznałam księcia na białym rumaku.

W zeszłe lato razem z całym commem wolontaryjnie robiłyśmy stoisko o Lolita na Matsuri na Torwarze. Wyglądało to tak, że siedziałyśmy przy stołach zastawionych burando, odpowiadałyśmy na pytania ciekawskich, było też można coś przymierzyć i zrobić sobie zdjęcie (młodociane mangozjeby płci żeńskiej były przeszczęśliwe i niewiarygodnie miłe!). Poszłam w OTT classic, mimo upału cały dzień łaziłam w ciężkiej peruce i bonnecie.

Przy naszym stoisku zaczął kręcić się lekko łysiejący pan w okularach w wieku 30-40 lat. Zadał kilka standardowych pytań w stylu "ale osochooozi", więc mu wyjaśniłam. Ale kręcił się nadal. I wciąż próbował zagadywać, zadając coraz to głupsze pytania. Aż w końcuuuu:
- "Proszę pani... A czy te rodzaje strojów mają coś wspólnego z waszymi grupami krwi?"
Zamurowało mnie, kompletnie zapomniałam o uprzejmościach i zdołałam wyksztusić z siebie tylko "Co."

Pan był niezmordowany i nadal kontynuował swój quest kiepskiego podrywu. Ba, był nawet tak szlachetny, że zaproponował mi pójście z nim do łazienki w celu wiadomym zrobienie sobie krótkiej przerwy. A zrobił to tak nieudolnie że nawet się nie byłam w stanie zezłościć - do bycia zboczkiem widać też trzeba trochę talentu.

Punkt kulminacyjny naszej wspaniałej znajomości nastąpił przy następnej wymianie zdań.

- "Proszę pani... A pani do szkoły też chodzi w tych koronkach?"
-" Proszę pana, ja szkołę skończyłam już wiele lat temu."


Pan zmieszał się straszliwie, zrobił się czerwony na twarzy i zaczął nerwowo się rozglądać.
-" Ja... Ja przepraszam! ...Ja nie wiedziałem!"

I sruuu, tyle go widziałam.


07.06.2014 - dzień w którym zarywał do mnie pedofil z fetyszem krwi. <3
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Yuuki w Listopad 20, 2014, 17:36:45
Taka tam historia z życia warszawskiego comm'u, normalka. :D

Jakiś czas temu zdarzyło mi się pójść na uczelnię w casualowych EGL'ach i co mnie ucieszyło: mam na tyle ogarniętych ludzi na roku, że nikt nie gapił się na mnie jak na kosmitę (ach, licealne wspomnienia). W sumie kilka osób tylko mnie wypytało o Lolitę, bo mniej więcej ogarniają temat mody alternatywnej w Japonii. Plus wykładowczyni od japońskiego była zachwycona (i mój mężczyzna też! Najważniejsze, że on akceptuje moje dziwactwa, a nawet kibicuje mi, gdy emocjonuję się aukcjami na Yahoo <3). : D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Listopad 30, 2014, 14:42:15
Uwielbiam czytać wasze historie :D

Ze swojego doświadczenia powiem, że uprzejme starsze panie na ulicy (albo ogółem kobiety) zacwycające strojem zdażają sie najczęściej.
Najbardziej bawią mnie dywagacje moich szkolnych znajomych, nieobeznanych w temacie, na temat spódnic. Za każdym razem, kiedy przywdzieję pufa do szkoły, słyszę mnóstwo teorii na temat tego co mi tak trzyma tę spódnice. A co kolejna to ciekawsza :D Większość dziewczyn odgaduje że to halka, ale kombinują że to precież nie może być tylko halka! Chłopcy najczęściej pytają czy mam tam druty, metal albo jakąś formę czy inne fiszbony (chodzi o fiszbiny :"D). Osoby które ze mną rozmawiają lubią bawić się moją halką (w nieszkodliwy sposób i zawsze pytają). Czasem jak jestem w wąskim przejściu i jakiś osobnik płci męskiej chce mnie wyminąć, to tak się gimnastykuje byleby tylko spódniczki nie dotknąć, jakby to jakaś porcelana była. > <

Wzoraj usłyszałam najoryginalniejszy komentarz, od znajomego: "W takiej kiecce to byś mogła skakać ze spadochronu...No, nawet bez spadochronu"
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Grudzień 21, 2014, 13:41:40
Przepraszam za post pod postem, ale ostatnio zdarzyła mi się dość niekomfortowa sytuacja..

W szkole moja nauczycielka oglądając spódnicę bez krempacji podniosła mi spódnicę do góry i zaczęła oglądać sobie halkę. Tak po prostu, przy ludziach! Nie bardzo wiedziałam jak zareagować, czy też jak ją elegancko upomnieć.

Jak wy mówicie ludziom żeby...ekhem.. was nie tykali? Zdarzało wam się kiedyś publiczne podnoszenie sukienek? Jala była wasza reakcja?
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Wruszka w Grudzień 21, 2014, 14:10:02
OH TAK, LUDZIE! W sumie to hej, publicznie oglądała Twoją bieliznę. Ona naruszyła normy współżycia, więc nie trzeba było jej "grzecznie" upominać. Ja to bym chociaż zapytała ze zniesmaczeniem "co pani robi?".
Osobiście odstraszam niewtajemniczonych ludzi swoim bucowatym ryjem, ale z doświadczenia wiem, że ludzie się obrażają i uważają za NIEGRZECZNE kiedy mówisz "proszę mnie nie dotykać". W końcu ubieramy się inaczej, a to oznacza, że jesteśmy atrakcją turystyczną, eksponatem i można z nami robić sobie zdjęcia, zdjęcia z ukrycia, przytulać nas, pytać, co mamy pod spódnicą (BIBUŁĘ????).
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Matto w Grudzień 21, 2014, 14:54:56
OH TAK, LUDZIE! W sumie to hej, publicznie oglądała Twoją bieliznę. Ona naruszyła normy współżycia, więc nie trzeba było jej "grzecznie" upominać. Ja to bym chociaż zapytała ze zniesmaczeniem "co pani robi?".
Osobiście odstraszam niewtajemniczonych ludzi swoim bucowatym ryjem, ale z doświadczenia wiem, że ludzie się obrażają i uważają za NIEGRZECZNE kiedy mówisz "proszę mnie nie dotykać". W końcu ubieramy się inaczej, a to oznacza, że jesteśmy atrakcją turystyczną, eksponatem i można z nami robić sobie zdjęcia, zdjęcia z ukrycia, przytulać nas, pytać, co mamy pod spódnicą (BIBUŁĘ????).

Przytulanie jest głównym powodem dlaczego nigdy w życiu nie poszłabym na konwent w Lolicie (oprócz pamiętnego przypadku pomazania mi burando farbą, to inna sprawa). Albo w ogóle w pobliże żadnego miejsca w którym się mangozjeby zbierają. Nawet w normalnych ciuchach spotkałam na konwentach mnóstwo kretynów, którzy potrafili mnie ot tak złapać za cycki i jeszcze byli szczerze zdziwieni że mi się to nie podoba (?!?!?!). Ci "wtajemniczeni" bywają o wiele gorsi niż przypadkowi przechodnie...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: pastellie w Grudzień 21, 2014, 16:31:29
Zgadzam się z Matto w sprawie fanów m&a.
Ja w lolicie chodzę tylko na konwenty fantasy  8) . Na mangowy w życiu bym się nie odważyła, atak 13-letnich piszczących fanek miziających rączkami twoje cenne burando murowany. Chociaż nawet na innych eventach też się trafiają ''mangoz*eby'' które piszczą na twój widok i robią zdjęcia z ukrycia  8) .
Nie mówię, że wszyscy fani m&a tak się zachowują, zdarzyli się mili, którzy po prostu pytali czy mogą zrobić zdjęcie, skąd mam sukienkę, czy to moje naturalne włosy (haha, no juuuż!). Ale upierdliwce też są...  ::)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Grudzień 21, 2014, 19:21:49
Ja się zastanawiam... Na jakie wy konwenty chodzicie? O_o Byłam na czterech konwentach w sumie i nigdy nie znalazłam się w sytuacji, żeby jakieś "trzynastoletnie piszczące fanki M&A" zaczęły mnie bez pozwolenia przytulać i obmacywać brandy. Były jedynie zachwyty i prośby o zrobienie zdjęć.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Grudzień 21, 2014, 21:19:27
W sumie też nie pamiętam większych nieprzyjemności, a praktycznie na każdym konwencie byłam ubrana w lolita fashion. Kwestia szczęścia?
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: white-whale w Grudzień 21, 2014, 22:10:25
Ja w lolicie chodzę tylko na konwenty fantasy  8)
O, ja chciałabym, ale trochę się boję, bo z tego, co zauważyłam, większość fanów fantasy ma wielki kompleks wyższości jeśli chodzi o cokolwiek japońskiego...
Nie miałaś nieprzyjemności? No i kwestia praktyczna - nie zrzuciłaś przypadkiem jakiejś planszówki halką? ;)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: pastellie w Grudzień 22, 2014, 12:38:56
white-whale - nie miałam nieprzyjemności bo byłam ze znajomymi. Niczego halką nie zrzuciłam, aczkolwiek trudno się poruszać w tylu warstwach w tłumie ludzi  :D .
Fantaści raczej wkładają do jednego wora wszystko co japońskie czy koreańskie i fakt, są tacy trochę oziębli i wywyższający się (ale to chyba taka ogólna cecha tego 'fandomu'  :P) , ale już wolę to, bo przynajmniej mogę w spokoju posiedzieć na jakimś panelu czy zjeść zapiekankę bez ciągłego zaczepiania.
Na konwentach m&a byłam też nie jeden raz świadkiem jak zaczepiano inne dziewczyny ubrane w lolicie   i naprawdę były to nieprzyjemne sytuacje, takie jak głaskanie po włosach, pytanie czy można przymierzyć buty.
Na konwentach fantasy ani razu czegoś takiego nie doświadczyłam ani nie widziałam, żeby ktoś doświadczył.
Nawet dziewczyny w bardzo skąpych cosplayach nie są zaczepiane .
 Może to kwestia kultury osobistej albo wieku, ale najgorzej wspominam konwenty m&a - brud, smród, biegająca i drąca się dzieciarnia, z tych fanów ''starszych'' to obecnie już naprawdę garść została (jak już to wystawcy/organizatorzy).
Meh, trochę offtop się zrobił.  8)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Shizuka w Grudzień 29, 2014, 22:00:25
Żeby przerwać offtop: zazdroszczę Wam tych wszystkich milusich reakcji. Mnie w mieście rozpoznają po butach (małe miasteczko w centrum, blisko Łodzi), ale nie wiem, czy to dobrze, czy źle.

Powoli dochodzę do siebie, bo w końcu się z lolitą rozstałam. Próbuję powolutku wracać, może nie jako full rori, póki co raczej się inspiruję. No nic, w każdym razie nauczyłam się chyba przyjmować ze spokojem odmienne zdanie.
Po tym, jak zjechała mnie 'przyjaciółka', twierdząc, że wyglądałam po prostu śmiesznie i takie rzeczy pasują do filigranowych Japoneczek, a nie do mnie... No, zahartowana jestem! :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Grudzień 29, 2014, 22:32:34
Hartuj się! Będzie dobrze. : D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: white-whale w Grudzień 30, 2014, 15:05:49
Po tym, jak zjechała mnie 'przyjaciółka', twierdząc, że wyglądałam po prostu śmiesznie i takie rzeczy pasują do filigranowych Japoneczek, a nie do mnie...
Mi przedwczoraj koleżanka walnęła, że Europejki nie mają predyspozycji do bycia kawaii. No chyba ona, ja się czuję tak kawaii, jak tylko mogę :P

A tak na temat, ja się spotykam głównie ze śmiechem, jak wychodzę sama. Zwykle w wykonaniu 35-55 letnich business women, czasem nastolatek. Tylko raz miałam naprawdę dobrą reakcję i było to ze strony podpitego faceta w autobusie, mogę w sumie opisać, bo to zabawne.

Wracałam z jakiegoś konwentu, ubrana od stóp do głów w pastelowy sweet. Przejeżdżałam akurat przez jedną z gorszych dzielnic w Warszawie, nie poziomu Pragi, ale też taką nie do końca. Gram sobie spokojnie na DSie, i nagle czuję, że owiewa mnie zapach wódki, i że koło mnie ktoś siada. Zerkam na bok - podpity facet, około 40-50, na oko robotnik. Dla bezpieczeństwa chowam DSa i skupiam wzrok na oknie, gdy nagle czuję, że ciągnie mnie za spódnicę. Odwracam się do niego, spodziewając się najgorszego, po czym... Facet zalewa mnie lekko bełkotliwymi komplementami, z entuzjazmem małej dziewczynki: "jak ślicznie! jak kolorowo! jak dziewczęco! wyglądasz jak księżniczka!" itd, BEZ ŻADNEGO PODTEKSTU. Autentycznie bez żadnego, nie próbował nawet zasugerować nic seksualnego.
Aż się potem źle czułam, że go niesprawiedliwie osądziłam po wyglądzie :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Grudzień 30, 2014, 17:36:19
Waleniu, jakie to słoodkie :3
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Grudzień 30, 2014, 18:36:36
No uroczo white whale :) Ale ja bym od pijanych uciekala mimo wszystko XD


Ja ostatnio podczas spaceru po parku w ostatnim coordzie z randomow, uslyszalam od starszej pani; 'Your outit is screaming Christmass!' :)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Shizuka w Grudzień 30, 2014, 18:37:32
O tak, milusio <3

Kiedyś rozbawił mnie kolega taty. Tatuś mnie przedstawia, a facet: o, to tak, co ma takie dziwne buty! : D

Ostatnio mama jednej z koleżanek mojej siostry uznała, że lubi na mnie patrzeć, bo straszny ze mnie kameleon - raz się ubieram w kokardki i koronki, a innym razem przywdziewam kolce i łańcuchy. Nie lubię się ograniczać, ale staram się nie mieszać, bo efekty bywają opłakane.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Grudzień 30, 2014, 19:06:48
Zauważyłam że bardzo często nawet jak się przyodzieje najstrojniejszy zestaw to tak czy tak chyba najczęściej słychać coś odnośnie butów XD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elluin w Grudzień 30, 2014, 20:45:19
Odnośnie kameleona - jak się przeprowadziłam cztery lata temu na nowe miejsce i raz chodziłam w loli, innym razem zupełnie normalnie, to jeden sąsiad myślał, że nas jest dwie xD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Shizuka w Styczeń 01, 2015, 16:21:45
Odnośnie kameleona - jak się przeprowadziłam cztery lata temu na nowe miejsce i raz chodziłam w loli, innym razem zupełnie normalnie, to jeden sąsiad myślał, że nas jest dwie xD
Siostra bliźniaczka :D
Jak ostatnio poszłam do szkoły w czymś, co nie jest czarne, to znajomi widząc mnie z daleka zastanawiali się, kto siedzi pod naszą klasą. Jedna koleżanka powiedziała, że widząc mnie uznała 'o, ktoś się obciął jak Klaudia!'.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Czerwiec 04, 2015, 10:38:39
I znowu, ach ten wiek mój... Moje całe 19 lat z hakiem mnie zobowiązują do tego by zacząć się ubierać stosownie do wieku! <słowa mamy, inaczej ubrane>
Najlepsze jest to, że... ja nie chodzę w czystym sweecie, ona chyba by na zawał padła jakby mnie w tym zobaczyła :D
A myślałam, że klasyk jest dojrzały.. :D Ale najwyraźniej nawet na to jestem za stara... Ach, czas na victorian widow style :D

Jak usłyszę że nawet na to jestem za stara, to grób sobie wykopię i się w nim zagrzebię .__.
 
( mowa była o tych dwóch sukienkach, smutek)
(https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/74/bf/4c/74bf4c4e86447f0c72722151f09c608f.jpg)
(https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/65/e6/4d/65e64d703469dd016e6e5789ca32aec0.jpg)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Sektencja w Czerwiec 04, 2015, 11:52:56
Czy tylko moja mama się ze mnie śmieje, jak założę coś 'dziwnego'? :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 04, 2015, 20:54:27
Moja też lubi sobie żartować, ale ona to traktuje z przymrużeniem oka ;) dzisiaj jak wyszłam w białej sukience i dzierganym bolerku tego samego koloru chciała mnie na procesję do sypania kwiatków posłać :"D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Enttie w Czerwiec 04, 2015, 21:05:24
Moja mówi, że wyglądam na 15 lat! A ostatnio po raz pierwszy usłyszałam gdzie są moje owieczki.

Jakby się tak zastanowić to jaki jest strój odpowiedni do wieku 19 lat? Dżinsy i t-shirt? to chyba połączenie uniwersalne wiekowo?

Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Czerwiec 04, 2015, 23:01:15
Hahah! :D I gdzie były owieczki? :D

Do tego jakże dojrzałego i wymagającego wieku?  Hmm...  Chyba tak :D chociaż tez można pomyśleć o:
- zmechacone, sprane koszulki
- buty z plastiku na koturnie,  obowiązkowo bialym! 
- super krótkie spódniczki z podszewki
- szyte na masy,  brzydko leżące żakiety z podwiniętymi rękawami
- niewygodne dżinsy (czy tylko mi jest w nich masakrycznie niewygodnie?)
-koszula z dżinsu
- piankowe spódnice
- sztuczne GOLDYYY
- air najki
I oto chyba zamykam mój hejt post :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 05, 2015, 09:00:19
zapomniałaś dodać o sportowym obuwiu na koturnach! D: Też mi jest strasznie niewygodnie w dżinsach *koniec hejtu*

A tak na poważnie to...patrząc dookoła mam wrażenie, że trudno określić wiek osoby przez to co nosi. Niektórzy ubierają sie na "sportowo" inni bardziej "elegancko" i ogółem mi się moda dla ludzi młodszego pokolenia zlewa w jedną całość. Przez to mam problem z określeniem na podstawie obserwacji w czym "powinna chodzić" dziewczyna w naszym wieku a w czym młodsza/starsza. Mam wrażenie, że każdy rozumie przez to trochę coś innego...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Katsu w Czerwiec 05, 2015, 10:49:21
A moi rodzice jak mnie zobaczyli w sweecie to najpierw byli przerażeni ale potem się uspokoili bo zauważyli jaka ja jestem w tym szczęśliwa, zwłaszcza, że się nie boje wyjść tak na ulice. Czytałam o lolitach, które chciałyby być sweet ale "ludzie by się ze mnie śmiali" już w classic się ze mnie śmieją więc nie rozumiem czemu trzeba się bać, trochę głupio się czuje jak takie posty czytam, bo niby classic i gothic lolita są ok ale jak już sweet to nie bo kościół albo to nie bo opinie :/ jak byłam  w classic,moja koleżanka w classic/ sweet a druga w gothic to już nas za świrów uznali (jak zwykle) więc jak coś się lubi to trzeba się nie bać ;) Ja teraz przechodzę na OTT sweet i czuje się bardziej odważna w tym niż w classic :) Radze się nie bać jakiegokolwiek stylu np. jak powiedzą, że gothic to szatańskie to trzeba wiedzieć, że ubierasz się tak dla siebie nie dla hejterów albo w classic " Mario Antonieto zgubiłaś się?'" Trzeba zawsze wybierać styl, który ci się najbardziej podoba a nie ten co wszyscy ci mówią abyś nosiła. :)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Erena w Czerwiec 07, 2015, 16:50:09
Nie no, bez przesady. Można się ubrać "normalnie i stosownie do wieku" nie zakładając t-shirtów czy jeansów. Mini-spódniczki i buty na koturnie także mogą iść w odstawkę. Uważam, że niektóre z Was traktują to wszystko zbyt poważnie i rzucają niemałym fochem, gdy ktoś zwróci uwagę o "normalny" ubiór. Siedziałam w Lolita trochę czasu, teraz łapią mnie sentymenty i rozumiem ogólne niezadowolenie, że "a czemu ludzie nie akceptują tego, że tak wyglądam. Sami przecież ubierają się jak tumblerowe gwiazdki, co też nie jest codzienne" czy inne tego typu. Rozumiem, że czasami ktoś rzuci chamskim komentarzem, czasem przykrym, a czasem zaskakująco miłym. Ale sprowadzanie "normalnego, codziennego ubioru" do jeansów, t-shirtów czy miniówek jest tak samo krzywdzące, jak nazwanie lolit czymś nienormalnym. Obecny rynek posiada więcej ciuchów, niż ludzie potrzebują. Jest masa produktów i ogólnie dla każdego coś innego. Pomyślcie o tym następnym razem. Każdy ubiera się tak, jak mu wygodniej, w czym czuje się dobrze. Nie zawsze to do siebie pasuje. Nie zawsze ktoś wygląda w tym dobrze. Czasami wygląda to śmiesznie, a jednak (moim zdaniem) nie należy za bardzo interesować się tym, co kto na siebie włoży. I to działa w obydwie strony. Gdy miałam tych lat 16 byłam święcie przekonana, że będę nosić lolitę all day all night i to pracę dostosuję do stroju, a nie odwrotnie. Teraz wiem, że był to totalny bullshit, a obecna praca wymaga wygodnego ubioru: hurra bawełniane portki, baleriny i swetry!
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Matto w Czerwiec 07, 2015, 17:00:37
Mieszkam w kamienicy z podwórkiem-studnią. Kiedy comm przychodzi na urodzinowe party/z jakiejkolwiek innej okazji to zawsze robimy na nim zdjęcia, bo u mnie w mieszkaniu nie ma warunków. Sąsiedzi jak sąsiedzi, wyglądają z okien.
Jedna z pań z zarządu spółdzielni mieszkaniowej latała za moją mamą i wypytywała ją co to za dziwne towarzystwo pod trzepakiem się zlatuje, bo "jedna to chyba jest pani córka, taka podobna do niej!"
Mama po prostu stwierdziła: "Bo wie pani, to taka sekta jest."

Od tamtej pory nie ma pytań.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Enttie w Czerwiec 07, 2015, 18:48:19
Oczywiście niech każdy nosi co chce, jak chce i jak mu się podoba i kij mi do tego, jednak jak zastanawiam się, co jest strojem "odpowiednim" do nastoletniego wieku to nasuwają się ubrania jak mi się wydaje najpopularniejsze. W zasadzie trudno jednoznacznie określić wiek osoby po ubiorze. Czy odpowiednie do wieku jest to, co jest najpopularniejsze w danej grupie wiekowej, czy może co innego. Wiadomo ze są sytuacje, które wymagają stroju wygodnego czy eleganckiego, ale wydaje mi się, że w każdym wieku można sobie z modą poszaleć i strój odpowiedni do wieku to relikt.

haha, Matto, naljepsza odpowiedź ever :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Sektencja w Czerwiec 07, 2015, 21:43:10
"Sekta" to swego czasu był mój pseudo. 8) Tak, z powodu ciuchów.
Phi, ja tam noszę baleriny, chowam je przed ludźmi z forum. XD I jako osoba posiadająca pole przyznaję Erenie rację - lolity bym nie grządki nie założyła!
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Czerwiec 07, 2015, 22:12:39
Sekta! Dobre :D

Szczerze mówiąc, właśnie teraz rynek jest ograniczony, jeżeli chodzi o ubrania. Żeby coś sobie znaleźć, coś "innego" trzeba grzebać, i to sporo.
Wystarczy przejrzeć parę stron popularnych seciówek. Stąd ten jad w moim wypadku. Większość rzeczy obecnie modnych i wiszących w sklepach na wieszakach, oraz na ludziach, przyprawia mnie o mdłości.
Aż odechciewa mi się chodzenia do sklepu. Nie wiem jak Wam, ale ja mam obecnej mody po dziurki. I będę robić wszystko, by móc chodzić do pracy w rzeczach, które mi się podobają.
Szczerze mówiąc, to niewiele ma to wszystko wspólnego z moją przyszłą pracą, chciałabym robić jako grafik, spec od konkretnych rzeczy, więc nie wiem czy będą ode mnie czegoś konkretnego wymagać.
Jednak mimo lolity, rozwijać będę szafę w kierunku takiej klasycznej elegancji, kiedy to nie będę mogła założyć sobie kochanej halki :)
za przykład mogę podać swą tablicę z pinterestu :)

https://www.pinterest.com/monokuro521/szyk/

Dobry w tym wypadku jest fakt, że jest wolność i każdy nosić moze co chce :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Czerwiec 07, 2015, 22:34:14
Nowo poznany kolega poczęstował mnie takim tekstem:

"Jak ty wyglądasz? Jesteś młoda, ale nie zastanawiałaś się, co będzie jak wyfruniesz z gniazdka rodziców? W ogóle ile ty masz lat? Wyglądasz na dwanaście, ale zgaduję że masz ze dwadzieścia. Do pracy też tak będziesz chodzić ubrana? Jesteś strasznie dziecinna i takie ciuszki w sumie do ciebie pasują, ale ludzie nie będą cię nigdy brali na poważnie. Kiedyś trzeba dorosnąć, wiesz?"

Nie potrafię znaleźć na to słów. Strasznie przykro mi się zrobiło.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Czerwiec 07, 2015, 23:27:25
Hanadai, straszne, taki mądrala się znalazł, wszystko wiedzący .__.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Erena w Czerwiec 08, 2015, 00:23:33
Przykre to, racja, ale poniekąd prawdziwe. Ludzie nie traktują lolit na poważnie. Ba! Ludzie traktują z przymrużeniem oka większość, co dziwne i odbiegające od normy. U mnie w pracy wystarczyło, bym założyła soczewki (brązowe jak naturalny kolor moich oczu, 13.8mm) a już budziłam niemałą sensację, soł... Moim zdaniem należy wyuczyć się swoistej znieczulicy na tego typu komentarze, bo w życiu mogą spotkać nas o wiele gorsze przykrości, niż negatywna krytyka stroju i dorobienie do tego "adekwatnej" opinii na nasz temat.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Czerwiec 08, 2015, 00:37:46
Erena, mi jest przykro, bo mieszkając zagranicą nigdy nie usłyszałam tego typu komentarza, a w Polsce dzieje się to nagminnie. Nie wiem, z czego to wynika, chyba nie chcę wiedzieć. Na szczęście jeszcze tylko rok~
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Keczup w Czerwiec 08, 2015, 07:44:13
Tak odnośnie bycia za starym na lolitę:

(https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/10320302_838608642874059_8908217506818150767_n.jpg?oh=814dc03ec141c6d32e1e7da7ad791241&oe=55FAD318)

http://boho-bridal.tumblr.com/post/120900391583/truth-here-i-turn-54-in-a-few-weeks-i-have (http://boho-bridal.tumblr.com/post/120900391583/truth-here-i-turn-54-in-a-few-weeks-i-have)

Mi tam nigdy nikt złego słowa nie powiedział. Rodzice uważają, że jestem piękna w lolicie, hehe (a bliżej mi 30tki niż 20tki).
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elluin w Czerwiec 08, 2015, 08:15:56
Jak będę duża, to zostanę taka jak ta pani!

Nie wiem czy jestem głucha (w sumie to całkiem prawdopodobne), ale od pięciu lat mieszkam w małej miejscowości i jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby ktoś coś gadał za plecami na mój temat. Spodziewałam się chociażby jakichś podśmiechujek od dzieciaków, a tu nic!

Swego czasu sporo chodziłam w casual lolicie do pracy i nikt się czepiał, ale może to kwestia, że byłam jako "asystent projektanta" (lol), więc zapewne takim więcej wolno ;) Paniom w biurze się podobało, zawsze pytały skąd mam takie sukienki.
Ale dzisiaj uważam, że do pracy powinno się jednak ubierać jak najbardziej neutralnie, żeby nie przyciągać na siebie uwagi, poza tym lolcenie, to moja sprawa osobista i nie każdy musi o tym wiedzieć. No i kwestia wygody.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Czerwiec 08, 2015, 08:39:33
Bycie za starym na cokolwiek, co się kocha to totalny bullshit. Jeśli komuś się nie podobam, bo noszę przyjemne dla oka, estetyczne ubranie, ale 'odbiegające od normy', to czemu mam się przejmować taką płytką osobą? To jest moje założenie.

Hanadai- skądże wytrzasnęła tekiego tępaka?
(http://i636.photobucket.com/albums/uu87/Rhagosha/but%20why_zpsoq2na0z8.gif)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: nieobecna w Czerwiec 08, 2015, 16:03:11
"Jak ty wyglądasz? Jesteś młoda, ale nie zastanawiałaś się, co będzie jak wyfruniesz z gniazdka rodziców? W ogóle ile ty masz lat? Wyglądasz na dwanaście, ale zgaduję że masz ze dwadzieścia. Do pracy też tak będziesz chodzić ubrana? Jesteś strasznie dziecinna i takie ciuszki w sumie do ciebie pasują, ale ludzie nie będą cię nigdy brali na poważnie. Kiedyś trzeba dorosnąć, wiesz?"

Od 4 lat nie mieszkam u rodziców, od prawie 6 pracuję etatowo jako grafik... Lolita jak była tak nadal jest mocno dominującym stylem w mojej szafie. Już ponad 10 lat temu mi powtarzali, że "jeszcze znormalnieję", tak więc czekam i czekam, ale te śmieszne ciuchy jakoś odczepić się nie chcą? Bo coś nie podejrzewam, że sama tylko zamiana czarnych glanów z klamrami na czarne halki z falbanami  była tym co mieli na myśli. Nie noszę na codzień organzowych potworów, sztucznych rzęs i bogatych headdressów zwyczajnie ze względu na czas i wygodę, ale szczerze mówiąc osobom spoza naszego kręgu naprawdę nie robi takiej wielkiej różnicy czy to "tylko" casual ze słodkim printem czy już ott classic - wszystko odstaje.

Jasne, że jest multum posad, gdzie obowiązkiem jest garnitur czy uniform, ale skąd to smutne założenie, że to jest to coś do czego powinniśmy dążyć i co na pewno nieuchronnie czeka nas w życiu? Wiem, że akurat mój zawód stoi na uprzywilejowanej pozycji pod względem dowolności ubioru, ale też nigdy nie odczułam najmniejszej sugestii, że koronki z mojej kokardy w jakiś sposób przenikają przez czaszkę i paraliżują mózg?  Ludzie widzą, że posiadam umiejętności na konkretnym poziomie oraz pracuję wydajnie i tyle się liczy. Ba, nawet zdradzenie informacji, że dodatkowo kolekcjonuję lalki i lubię filmy animowane nie sprawiło, że nagle zaczęłam być traktowana protekcjonalnie. A co tam sobie współpracownicy myślą po cichu za moimi plecami to już mnie nie obchodzi. To są rzeczy, które obecnie sprawiają, że czuję się szczęśliwa i na pewno nie zamierzam z nich rezygnować, żeby lepiej się prezentować przed innymi.
Generalnie im jestem starsza, tym bardziej chyba utwierdzam się w przekonaniu, że poszukiwanie statusu czy poklasku to nie jest droga, która prowadzi do szczęścia...

Zresztą prawda jest taka, że większość obecnej generacji jest w taki czy inny sposób "zinfantylizowana", tak więc szanse są spore, że wytykający innym 'niepoważny' wygląd osobnik jest zwyczajnym hipokrytą, kiedy najprawdopodobniej sam ekscytuje się supermegadojrzałymi Avengersami czy Call of Duty... A jeśli z zasady odrzuca wszystko co wydaje mu się choć trochę 'dziecinne' to zostaje tylko współczuć życiowej nudy i braku dystansu ;)


Przepraszam za taką ścianę tekstu, ale ogromnie wkurzają mnie cudze "mądrości" sprowadzające się do tego, że jest tylko jeden słuszny model życia i na pewno to zobaczysz, jak tylko w końcu dorośniesz...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Czerwiec 08, 2015, 22:04:36
mądra sciana tekstu
szkoda, że przeciętny szary polaczek błądzi w innych rejonach internetu, bo takie wypowiedzi może zmusiłyby go do ruszenia głową :/
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Czerwiec 08, 2015, 23:06:14
nieobecna, dzięki, ta wypowiedź mnie podbudowała.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MarzipanBabette w Czerwiec 09, 2015, 11:07:48
Może mieszkam w dziwnym mieście, ale jeszcze nigdy nie spotkałam się z negatywnymi komentarzami. Poza tym rodzina i przyjaciele zachęcają mnie do częstszego chodzenia w lolicie. tylko pieniążków brak ; - ;
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Matto w Czerwiec 09, 2015, 16:40:18
Nowo poznany kolega poczęstował mnie takim tekstem:

"Jak ty wyglądasz? Jesteś młoda, ale nie zastanawiałaś się, co będzie jak wyfruniesz z gniazdka rodziców? W ogóle ile ty masz lat? Wyglądasz na dwanaście, ale zgaduję że masz ze dwadzieścia. Do pracy też tak będziesz chodzić ubrana? Jesteś strasznie dziecinna i takie ciuszki w sumie do ciebie pasują, ale ludzie nie będą cię nigdy brali na poważnie. Kiedyś trzeba dorosnąć, wiesz?"

Nie potrafię znaleźć na to słów. Strasznie przykro mi się zrobiło.

Moim zdaniem to w ogóle nie warto się przejmować bo kolega tak się emocjonuje jakby to on miał w tych ciuszkach do pracy latać. Tu tylko maść pomoże!

(http://fabrykafaktow.pl/wp-content/uploads/2015/01/1d3a03bbe025.png)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Shinku w Czerwiec 09, 2015, 22:17:08
Moja najgorsza sytuacja to była w domu tak zwane zderzenie się dwóch światów nastąpiło. Przyszła moja wymarzoną kiecusia z hell bunny w krzyże. Ubrałam ją i chodziła po domu bo mojego zaciechu nie było końca. Właśnie przyjechała moja siostra by pobyć na weekend ze studiów. Poważna pani z politechniki jak mnie zobaczyła to tylko powiedział, żebym tak nie wychodziła na ulicę bo mnie jeszcze ktoś zgwałcił i poszła sobie :'D. Nie odzywałam się do niej potem przez miesiąc ~.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Mazofia w Czerwiec 17, 2015, 00:37:06
   W sumie w roricie chodzę od niedawna, ale spotkałam się z różnymi rekacjami. Mam ten bonus, że w wyniku cudownego genetycznego zrządzenia wyglądam na młodszą niż jestem w rzeczywistości.
   Starsze panie mnie uwielbiają, czasami jak szłam w rori na zajęcia rano (bo taki miałam humor), to starsze panie idące do kościoła chwaliły mój strój. Dzieci różnie, ale raz dwóch 10-12 letnich chłopców prawie zleciało z rowerów, bo zagapili się na mnie i jeden krzyknął "Prawie jak z obrazka!". Najgorsze reakcje są ze strony ludzi w wieku ~17-30 lat, bo Ci mnie wytykają palcami. Ale już jestem na tyle stara, że mam to gdzieś, wyciągam szydełko z torebki i coś tam sobie dziergam. Póki nikt nie podnosi na mnie ręki albo nie niszczy mi ubrań/dodatków, albo jakoś wprost nie narusza mojej przestrzeni osobistej nie za bardzo mi to przeszkadza.
   Ogólnie mogłabym się podpisać rencyma i nogyma pod postem Nieobecnej. Natomiast ze względów czysto praktycznych zazwyczaj na co dzień nie chodzę w halkach, bo nie chcę przypadkiem zrzucić jakiejś aparatury kiecą xD albo uświnić sobie świeżo wypranej spódnicy kredą (aktualnie staram się usilnie wylądować na wymarzonej ścieżce kariery naukowca-astronoma). Poza tym np. nie chciałabym za bardzo odwracać uwagi moim ubiorem od tego o czym mówię. Co wcale nie oznacza, że nie ubieram się kolorowo i kawaii, tylko bardziej stonowanie albo mniej fikuśnie. (Ale czasami mam fantazję, że w pełnej roricie, z kokardą na głowie i uroczymi dodatkami masakruję intelektualnie jakiegoś przygłupa, który uważa, że skoro uroczo się ubieram, to znaczy że jestem durna.)
  Mam trochę problem z rodziną -- mamełe w pierwszej chwili była zachwycona, teraz narzeka, ale widzi że już nic nie zdziała i chyba pogodziła się z sytuacją. Za to babcia jest zachwycona i stwierdziła, że wyglądam jak księżniczka (którą zwykła mnie nazywać w dzieciństwie). No i lubemu się bardzo podobam w lolicie.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: white-whale w Czerwiec 17, 2015, 23:17:59
Ze spóźnieniem, ale - Hanadai, bardzo Ci współczuję doświadczenia. Okropna rzecz.
Za to dziękuję nieobecnej za inspirujący i mądry post, będę do niego wracać, jeśli kiedyś będę miała kryzys <3
Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że kreatywność polega na uratowaniu swojego wewnętrznego dziecka od śmierci w czasie dorastania. Powiem, że ja to kupuję, wolę być szczęśliwym i kreatywnym dzieckiem niż dorosłym z problemami ze sobą, jakie ewidentnie mają ci, którzy czują się upoważnieni do obrażania ludzi za ich wybory estetyczne.

Żeby nie robić offtopu, dwie z moich ostatnich reakcji:
1. Jakoś w zimie szłam na meet, gdy stałam na przystanku podeszła do mnie starsza pani. Już miałam cichą nadzieję na komentarz z rodzaju "wyglądasz jak lalka"/"jak dobrze wychowana panienka"/whatever, kiedy usłyszałam, że... jestem świrnięta, rozwydrzona, wychodząc w ten sposób narażę się na zapalenie płuc itd. Jak spokojnie odpowiedziałam, że moje ubrania nie są jej sprawą, dostałam tylko kolejną serię bluzgów...
Najbardziej mnie wkurzyło to pasywno-agresywne podejście "ja dbam o twoje zdrowie a ty jesteś niewdzięczna!1!!!". No super, na pewno chcę, żeby obca osoba na ulicy robiła mi niegrzeczne wykłady n.t. mojego zdrowia fizycznego i psychicznego.
2. Z lepszych rzeczy - podczas ILD po raz pierwszy usłyszałam pozytywny komentarz od małej dziewczynki! W komplecie z zachwyconą buzią i głośnym krzykiem "mamoooo, patrz jaką ma sukienkę!"
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Menoa w Czerwiec 18, 2015, 10:41:25
Zazwyczaj staram się olewać, a nie przeżywać, ale strasznie boli mnie jedna rzecz:

"Czyj to cosplay?"
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Czerwiec 18, 2015, 11:42:39
Zazwyczaj staram się olewać, a nie przeżywać, ale strasznie boli mnie jedna rzecz:

"Czyj to cosplay?"

mamuniu mam cos lepszego!
dawno, bo dawno, na jednym z konwentów podbiegła do mnie pewna dziewczynka, zaczęła krzyczeć i się zachwycać moim "cosplayem" , spokojnie jej powiedziałam że to nie cosplay, a osóbka jeszcze przez parę minut starała się wmówić mi, że tak, ba! nawet stwierdziła, że wie jaka to postać O,o how?
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Sektencja w Czerwiec 18, 2015, 13:41:54
Ningyou, jaka to była postać według niej? ;D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: KawaiiHiromi w Czerwiec 19, 2015, 15:38:45
Ja to uwielbiam jak dzieci reagują, a zwłaszcza dziewczynki. To jest takie mega urocze. Raz jedną mijałam i powiedziała do swojej mamy patrz księżniczka, a ja od razu rumieniec. :3
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Czerwiec 19, 2015, 19:35:44
Ningyou, jaka to była postać według niej? ;D

nie przypomniała sobie w końcu XD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elia w Czerwiec 20, 2015, 21:06:59
Ja to uwielbiam jak dzieci reagują, a zwłaszcza dziewczynki. To jest takie mega urocze. Raz jedną mijałam i powiedziała do swojej mamy patrz księżniczka, a ja od razu rumieniec. :3
Do mnie ostatnio podeszła dziewczynka (4-6 lat) i zapytała dokładnie "Jak pani księżniczka ma na imię?" >///< . Ogólnie reakcje są dość miłe o ile nie zderzam się z grupą wiekową 12-20... otoczenie o dziwo raczej chwali mój wygląd i największy spór(wytyka mi w ubiorze wszystko) toczę z dziewczyną która uważa że lolity powinny nosić glany..
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Katsu w Czerwiec 20, 2015, 21:28:29
Ja to uwielbiam jak dzieci reagują, a zwłaszcza dziewczynki. To jest takie mega urocze. Raz jedną mijałam i powiedziała do swojej mamy patrz księżniczka, a ja od razu rumieniec. :3
Do mnie ostatnio podeszła dziewczynka (4-6 lat) i zapytała dokładnie "Jak pani księżniczka ma na imię?" >///< . Ogólnie reakcje są dość miłe o ile nie zderzam się z grupą wiekową 12-20... otoczenie o dziwo raczej chwali mój wygląd i największy spór(wytyka mi w ubiorze wszystko) toczę z dziewczyną która uważa że lolity powinny nosić glany..

Znam to uczucie, nie ma to jak wgadywanie mi, że do Cameo niby najbardziej pasują czarne 20 dziurkowe glany a nie jakieś 'laleczko buciki'. Ciekawe jak w różowym coordzie nagle ma się pojawić czarny, gdy nigdzie indziej go nie ma. A to z nastolatkami to prawda! Zwykle się wyśmiewają bo sami nie chcą się różnić od swoich koleżanek aby nie być wyśmiewanym :).
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MissAlice w Czerwiec 20, 2015, 21:46:11
Dobra, czas na moje przeżycia z wesela. Byłam w lolicie i oczekiwałam wręcz zatrzęsienia negatywnych komentarzy. Ku mojemu zaskoczeniu większość gości weselnych była do mnie naprawdę pozytywnie nastawiona. :D Zachwycali się strojem, stwierdzali, że pięknie wyglądam, ogólnie było naprawdę miło. Pochwalę się nawet, że ślubny fotograf chciał mnie zgarnąć na sesję zdjęciową, ale było już za późno  xD Jedynymi osobami, które z mojego wyglądu były mega niezadowolone to mój ojciec, brat i dziadek. Usłyszałam, że jestem nienormalna, chora psychicznie (bo noszę takie, a nie inne ciuchy), że jestem dziwadłem, oraz, że wesele to nie konwent (wtf?!) i mam się tak nie ubierać. Dodatkowo ojczulek chodził po gościach weselnych i pytał się czy nie wyglądam zbyt ekscentrycznie. ???
Ale tak poza tym to jestem mile zaskoczona. : D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 21, 2015, 08:30:32
Cytuj
wesele to nie konwent (wtf?!) i mam się tak nie ubierać. Dodatkowo ojczulek chodził po gościach weselnych i pytał się czy nie wyglądam zbyt ekscentrycznie. ???
MissAlice W tej kwestii trochę rozumiem Twojego ojca. Po prostu niektórzy są przekonani, że są okazje, kiedy nie należy wyróżniać się z tłumu.Taką okazją jest właśnie ślub. Nie mówię, że źle zrobiłaś ubierając się tak, ale wiem, czemu może się to nie podobać. Wesele to święto czyjeś, dlatego istnieje kilka niepisanych reguł jak nie należy się ubrać (nie wypada w czarnym, "ładniej" niż panna młoda itp.) do tych reguł według niektórych może też należeć właśnie owo niezwracanie na siebie uwagi, bo jesteś tam tylko gościem. Zdaniem niektórych wesele to nie miejsce na okazanie swojej indywidualności, a na przypatrywanie się czyjemuś szczęściu z boku.

Ja idę tym tokiem rozumowania i powiem szczerze nie wiem, czy ubrałabym lolitę na wesele. Cieszy mnie reakcja gości i fotografa, zawsze to miło ^^ Nie krytykuję Cię oczywiście, chciałam Ci tylko pokazać inny punkt widzenia :)

PS:Pokażesz co miałaś na sobie? :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: nieobecna w Czerwiec 21, 2015, 10:59:42
Dla mnie tak naprawdę wszystko zależy od państwa młodych, jeśli wiedzą jak się zazwyczaj nosisz i nie przeszkadza im to, czy wręcz się podoba, to czemu nie iść np. w stonowany classic? Aczkolwiek rozbuchanych coordów bym tak czy siak unikała, o ile nie było to założenie tematyczne imprezy czy wyraźne życzenie - faktycznie może to być uznane za chęć zwrócenia na siebie uwagi należnej pannie młodej.

W zeszłym roku byłam na ogromnym, tradycyjnym weselu naszych przyjaciół - zawsze komplementują moje halki, więc założyłam taki właśnie prostszy strój - szyfonowy kremowy OP z mniejszą halką, pojedyncza ozdoba na włosach, złote buciki. I wiecie co? Zauważyłam, że niejedna "dorosła poważna pani" wyglądała dużo bardziej nie na miejscu : DDD Kuse kiecki z gołymi plecami (w kościele ;>), kozaki w panterkę, neonowe kolorki, białe ozdobne zestawy... Mam wrażenie, że generalnie rozluźnił się w społeczeństwie ubraniowy savoir vivre, albo po prostu jest coraz mniej znany, co jest z jednej strony fajne, z drugiej nie.

W ogóle rozłożyła mnie na łopatki wizja ojca wypytującego gości o strój córki... "Pan to się zna na pewno. Co pan myśli? Wygląda jak dziwadło?" "Uważam, że wygląda bardzo ładnie, piękna sukienka!" "Eee, pan nic nie wie. Dziwadło!" Przepraszam _^_
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MissAlice w Czerwiec 21, 2015, 13:25:49
~Eriko~ Nikt, naprawdę nikt z reszty gości nie miał nic przeciwko. Nawet Państwo Młodzi. Im też się podobało jak wyglądałam. Ustalałam z nimi przed ślubem, czy będą mieć coś przeciwko. Nie ubrałam się w jakieś OTT, ani jakiegoś wystawnego coordu, ubrałam na siebie sukienke z BL, ładne buty i lekką halkę i to było tyle. Nie szalałam, nikt nie miał nic przeciwko - poza tą trójką.

Rozumiem ten punkt widzenia i miałam mnóstwo wątpliwości czy pójść tak, czy wybrać coś standardowego. Nie chciałam im nie daj boże zniszczyć wesela, tym że będę wyglądać inaczej. Dostałam zielone światełko od Młodych, więc stwierdziłam, że czemu nie.
Zachowania mojego ojca nie rozumiem, bo pytałam się go wyraźnie, czy mój inny strój będzie mu przeszkadzał, czy będzie mu za mnie wstyd, nawet pokazywałam jakbym wyglądała itd. I wtedy takich cyrków nie było. Stwierdził, że ok, nie będzie, sukienka ładna i tyle. Stąd też nie rozumiem czemu w ogóle porównał wesele do konwentu i po co łaził po gościach.

Zdjęć nie mam, może jak kiedyś dostanę z wesela to pokaże, choć raczej umykałam sprzed zdjęć (niezbyt fotogeniczna jestem).



Zauważyłam, że niejedna "dorosła poważna pani" wyglądała dużo bardziej nie na miejscu : DDD Kuse kiecki z gołymi plecami (w kościele ;>), kozaki w panterkę, neonowe kolorki, białe ozdobne zestawy...
o to to- na tym weselu było to samo : D


W ogóle rozłożyła mnie na łopatki wizja ojca wypytującego gości o strój córki... "Pan to się zna na pewno. Co pan myśli? Wygląda jak dziwadło?" "Uważam, że wygląda bardzo ładnie, piękna sukienka!" "Eee, pan nic nie wie. Dziwadło!" Przepraszam _^_

hahaha! tak to wyglądało xD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 21, 2015, 20:24:38
Jeśli dostałaś zgodę państwa młodych a i ojciec się przed weselem zgadzał to...ok. Bardzo nieładnie z jego strony, że się tak potem zachował.  Ciesze się, że trafiłaś na gości weselnych z dobrym gustem :D (czekam na ew. zdjęcia!)

W ogóle wesela w rodzinie a wśród przyjaciół to też osobna kwestia :"D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Sektencja w Czerwiec 21, 2015, 21:39:31
Też jestem ciekawa, jak wyglądałaś!
Swoją drogą, mnie chyba bardziej od kozaczków na ostatnim weselu jakim byłam przeraziła grupka przy stole obok. My kończyliśmy obiad a ci zabierali się za 2 czy 3 flaszkę. :v
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MissAlice w Czerwiec 21, 2015, 21:56:17
Jeśli dostałaś zgodę państwa młodych a i ojciec się przed weselem zgadzał to...ok. Bardzo nieładnie z jego strony, że się tak potem zachował.  Ciesze się, że trafiłaś na gości weselnych z dobrym gustem :D (czekam na ew. zdjęcia!)


Tylko wiesz, o ile z młodymi powinnam się liczyć (w końcu ich weselicho), tak ojciec, przykro mi, nie powinien tak naprawdę mieć nic do gadania (za stara jestem na to żeby mnie traktował jak dziecko, które nie umie się zachować wśród ludzi, albo dla buntu pokaże jakie to inne jest). Eriko, stwierdzenie "bardzo nie ładnie" to eufemizm moim zdaniem. On po prostu zachował się nie fair i chamsko wobec mnie IMO. Poszłam mu na rękę i pytałam się czy będzie przeszkadzało, mógł powiedzieć, że tak, że sobie nie życzy - uszanowałabym, a jak! Więc o co chodziło? Po co to było?

Co do reszty gości, też się cieszę, w szczególności, że dodatkowo nie zachowywali się jakby zobaczyli coś nie codziennego - to mi się bardzo podobało! :D Czułam się ładnie i po prostu normalnie, nie jak atrakcja w zoo. : D

Sektencja Ja sobie obiecała, że pić nie będę, a obok mnie siedzieli sami flachofile z typu: "ze mną się nie napijesz?" (w ciągu 4-5 godzin, obalili ze 7-10 flaszek O.o)  No i nie dało rady, "zmusili" do wypicia tych kilku kieliszków , a potem po parkietach ciągali. xD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 21, 2015, 23:05:22
Oczywiście, że eufemizm. Mam nadzieję, że koniec końców się dobrze bawiłaś :)

*chyba offtopujemy. kuniec*
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 26, 2015, 15:43:52
Post pod postem, ale nowy wątek:

Dzisiaj miałam na sobie po raz pierwszy czarny headdress z białymi koronkami . Usłyszałam przez niego najdziwniejszy zestaw uwag jak do tej pory!

"Inspirowałaś się holenderskimi czepcami?"
~Babcia i ojciec

"W tym czepku wyglądasz jak amerykańska mormonka"
~Wyychowawczyni

"Czy pani ma na sobie jakiś strój inspirowany modą ludową?"
~Miły pan z katowickiego dworca

Każda z tych uwag była próbą zrozumienia stylu i dla mnie było to bardziej zabawne niż obraźliwe, a wszystkie osoby dały sobie wytłumaczyć co to headdress i lolita fashion. Nie widzę związku tej mody ze strojami ludowymi i czepcami. Ale ja może jakaś dziwna jestem :P

(a policjańci z radiowozu do mnie trąbili i mi pomachali ;-; dobrze, że nie było ludzi w pobliżu)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elluin w Czerwiec 26, 2015, 16:38:38
Prędzej amisze :P mormoni chodzą normalnie ubrani. Ale w sumie headdressy są poniekąd ewolucją czepca, w takiej dość mocno okrojonej formie i mają w sobie też coś z mody ludowej, więc dobrze celowali.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Matto w Lipiec 17, 2015, 14:09:38
Ostatnio mijała mnie grupa pijanych dresów z boomboxem. Pomachali mi grzecznie i puścili "Smoke Weed Everyday"  ;)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: white-whale w Lipiec 18, 2015, 14:34:53
Prędzej amisze :P mormoni chodzą normalnie ubrani. Ale w sumie headdressy są poniekąd ewolucją czepca, w takiej dość mocno okrojonej formie i mają w sobie też coś z mody ludowej, więc dobrze celowali.
To, a nawet lepiej: stroje, które aktualnie kojarzone są w Polsce jako ludowe (szerokie pasiaste spódnice etc) są wytworem głównie XIX wieku, gdy chłopki naśladowały krój sukien bogatszych kobiet. Podobnie z haftem ludowym.

Swoją drogą, nie rozumiem, czemu tylu ludzi myli mormonów z amiszami. Moi rodzice robią to notorycznie.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Lipiec 18, 2015, 18:34:32
To w sumie było jakiś czas temu, ale nie szkodzi opowiedzieć.

Spotkałam się z fellow lolita w Warszawie i w trakcie miłego spacerku zatrzymał nas Pan X jadący rowerem. Pan X wyglądał dość mizernie, generalnie był to słabo ubrany i roztaczający ponurą aurę gość koło czterdziestki. Jakież było nasze zdziwienie, gdy zaczął mówić, że jest zawodowym fotografem pracującym w Australii (tia, jasne) i że zajmuje się jeżdżeniem po świecie i robieniem fotografii ludziom. Tu pytanie, czy może nam zrobić zdjęcie. A raczej nie nam - a naszym łydkom! Samym łydkom, od tyłu, "żeby skarpety było widać".

[...]

Ciągle śni mi się to po nocach.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MissAlice w Lipiec 18, 2015, 19:32:58
Z tymi skarpetkami to mi zabrzmiało tak jakby Wam chciał przy okazji bieliznę podejrzeć O.o

Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Matto w Lipiec 18, 2015, 19:37:52
Z tymi skarpetkami to mi zabrzmiało tak jakby Wam chciał przy okazji bieliznę podejrzeć O.o

Raczej fetyszysta skarpet, wcześniej w temacie już była jedna podobna historia (by Sake?)  :o
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MissAlice w Lipiec 18, 2015, 19:40:54
A to, to wiadomo. Może to ten sam gościu? O.o

Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Lipiec 18, 2015, 19:55:19
Czytałam post Sake o tamtym zdarzeniu. Ja nie wiem, ale to było mega creepy, chociaż teraz się z tego śmieję :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Matto w Lipiec 18, 2015, 19:56:14
Czytałam post Sake o tamtym zdarzeniu. Ja nie wiem, ale to było mega creepy, chociaż teraz się z tego śmieję :P

...a co jeśli to ten sam gość?  :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Lipiec 18, 2015, 20:00:28
W takim razie wszystkie mamy wielkiego fana i wielbiciela :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MissAlice w Lipiec 18, 2015, 20:28:13
Zawsze chciałam mieć wielbiciela, skarpetkowego fetyszyste. xD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Keczup w Lipiec 18, 2015, 20:59:01
A może to fetyszysta ŁYDEK?!

U mnie to tylko czasem mijane nastoletnie chłopaczki spojrzą z podziwem i szepną LOLITAAAAA, nic ciekawego...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Lipiec 18, 2015, 21:41:47
? propos fetyszystów-fotografów, przypomniało mi się jak jeszcze za początków mojego lolicenia, na konwencie Pan w fotostudio chciał, żebym usiadła i podkuliła nogi, bo chciał zrobić "zdjęcia butów"
Tsaaaaa, butów DDDD:
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elia w Styczeń 24, 2016, 20:14:54
Troszkę się skarżę ale na temat wiec mogę...
Sylwester w loliciej sukience, płaszczyku i czapce pandzie na głowie jak by nigdy nic w empiku szukam świątecznego prezentu dla lubego(widziałam go 1 raz od połowy grudnia wiec ułatwiłam sobie życie). Trochę się śpieszę bo już 14 wszystko niedługo będą zamykać a ja jeszcze muszę książkę znaleźć i dojechać do innego miasta. Zajęta poszukiwaniami jakiegoś dzieła Homera zauważyłam że jakiś pan sie mi przygląda. No ale peszek z nim. Trafiłam do informacji by spytać gdzie znajdę książkę bo czas mi się kończył i pytając chłopaka z obsługi w jakim to będzie dziale tylko słyszę dźwięk migawki.. Zdążyłam sie tylko odwrócić i powiedzieć że to nie ładnie robić komuś zdjęcia bez pytania a pan z obsługi z ochroniarzem wyprowadzali już chwile później pana i kazali mu usunąć zdjęcie a mnie za sytuacje przeprosili i "jeśli będzie panią jeszcze nękać to proszę sie zgłosić od razu do ochrony"

A ja z całym zajściem nie wiedziałam co zrobić bo rozumiem że dla starszej osoby mogłam wyglądać dziwnie i gdyby np poprosił to nie miała bym nic przeciwko...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Styczeń 24, 2016, 20:57:38
Bardzo dobrze personel postąpił. Probsy dla pana z empika! Może to  nauczy pana fotografa, że trzeba się pytać o pozwolenie.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Matto w Styczeń 25, 2016, 09:09:05
Jak ostatnio wracałam z bożonarodzeniowego meeta to bardzo propsował mnie mój sąsiad-ksiądz. Podobno moja stylizacja "oddawała ducha świąt"  :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Shizuka w Luty 16, 2016, 20:09:02
'Panieneczko, już po karnawale'  8)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Luty 16, 2016, 23:38:15
Czyje to słowa?
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Shizuka w Luty 16, 2016, 23:56:02
Czyje to słowa?
Randoma na ulicy, chyba w średnim wieku, nawet się nie przyjrzałam.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MurasakiUsagi w Luty 22, 2016, 03:19:52
Ale dużo ma pani kokardek na tych butach Komentarz pani nauczycielki na kursie, tak w trakcie zajęć, przy wszystkich;p
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Luty 22, 2016, 23:58:11
Ludzie, cóż za.. mmm.. nawet nie wiem jak to nazwać :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Luty 23, 2016, 07:48:51
mnie ostatnio sąsiad, gdy wracałam po spotkaniu lolicim z opaską z restyle, rzucił hasłem "ładne rogi" >:) Podziękowałam grzecznie za komplement :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Kwiecień 16, 2016, 21:13:34
Podchodzi do mnie kobiecina lat 50+ i zagaduje:
-Przepraszam bardzo skąd pani się urwała taka ładna?
-...?
-Pani z jakiegoś zespołu, czy to taki IMIDŻ?
-Hm...Imidż, skoro to pani tak ujęła...
-A to ślicznie śliczne, tak trzymać! Jak paneinka ma na imię?
-Weronika...
-A, wiedziałam! Weroniki zawsze takie oryginalne! Ślicznie panienka wygląda, na prawdę!

Najciekawsza rozmowa życia. W dodatku się czegoś o moim imieniu dowiedziałam :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: coffee-with-margot w Kwiecień 17, 2016, 12:48:40
Trzeba było powiedzieć że z zespołu i łaskawie zaproponować autograf :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Kwiecień 17, 2016, 15:38:52
Tak, z zespołu Lace Kingdom :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elluin w Kwiecień 24, 2016, 10:21:15
(http://i.imgur.com/RfBwgix.jpg)

Niewerbalna reakcja na widok grupy lolit :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Shizuka w Kwiecień 24, 2016, 15:05:19
Elluin, coś w tym chyba jest :D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: MurasakiUsagi w Wrzesień 30, 2016, 20:24:33
Wracałam pociągiem z jakiś zdjęć jasny, okołololici look plus lekki makijaż. Zdechła, kulejąca z wielkimi torbami. Siedzę na przeciwko jakiegoś gościa, gapi się, gapi, gapi.... nagle - czy dałaby mi pani swój numer telefonu? Teraz dopiero się mu przyjrzałam - Krzywe, brązowe zęby, zez, ogólnie starawy, brzydkawy i zapuszczony jegomość. Zabieram manatki i przesiadam się trochę dalej. Następny pan z brzuszkiem w średnim wieku. A daleko pani jedzie...? Bo ja jadę do (powiedzmy) Leszna, a wie pani kiedyś pracowałem w... i nawija przez pół drogi aż wreszcie była jego stacja docelowa. I wcale się nie przejmował, że zajmowałam się swoim telefonem i ogólnie raczej nie byłam rozmowna - wzrok głodnej hieny i słowotok wtórny. Ostatnio ciągle gdzieś jeździłam ale ubrana w miarę zwyczajnie -  nikt nie zwracał uwagi, a tu taki psikus ::)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Marzec 25, 2017, 13:50:07
W trakcie wizyty w Polsce udało mi się parę razy przywdziać lolitę. *dowód jednej ze zbrodni w lolicich randomach* Będąc w galerii handlowej z przyjaciółką usłyszałam za sobą dźwięk telefonu, więc szybki obrót - facet ze stoiska z kosmetykami chamsko stoi z komórką w ręce. Ewidentnie zostało mi właśnie wykonane zdjęcie w celu pokazania wieczorem znajomym przy piwie, co by się wspólnie pośmiać. Postanowiłam uczynić to samo. Wyciągnęłam telefon, cyknęłam fotkę, wprawiając faceta w osłupienie, i podreptałyśmy z koleżanką dalej.

10 metrów dalej...

- Ej, ty! - woła nagle facet ze stoiska. - Ale ty wiesz, że nie zrobilem ci zdjęcia, nie?

Pominę fakt, że gość, sprzedawca, zwraca się do obcej, dorosłej osoby na "ty"...

- Czyli telefon tak dla ozdoby wyciągnięty, tak? - pytam.
- Ej no, nie dziw się, skoro tak wyglądasz. Masz usunąć tamto zdjęcie.

Unoszę wysoko brwi.

- Zdjęcie...? Ja nie mam żadnego zdjęcia.

I tak oto w ten sposób opuściłyśmy z przyjaciółką galerię, zostawiając za sobą po raz drugi osłupiałego jegomościa.  ;D

Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: LadyLunatique w Marzec 25, 2017, 16:39:07
Ojej, chciałabym móc zobaczyć minę pana sklepowego  :D zastanawia mnie tylko, czy cokolwiek mu to zdarzenie uświadomiło, nie wiem, coraz częściej boleśnie dociera do mnie, że niektórym ludziom nie zdarzają się przemyślenia na temat własnego zachowania...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Marzec 25, 2017, 17:30:46
Prawidłowo zrobiłaś, czasami bawi mnie jak reagują ludzie głośno komentujący/robiący zdjęcia, w chwili gdy odpowie im się w ten sam sposób. XD

Aż mi się przypomniało, jak pewnego wieczoru wracaliśmy ze znajomymi z imprezy z (o zgrozo) Sosnowca i na dworcu podbiegło do nas z zatłoczonego knajpianego ogródka kilku podpitych dresów, wrzeszcząc "ej pedały pedały zróbcie sobie z nami zdjęcie". Przyspieszyliśmy kroku, panowie nadal nalegali na zdjęcie, powiedziałam, że nie jesteśmy zainteresowani ową fotą, bo nie podoba nam się jak nas nazwali. Na co pan dres zrobił autentycznie zszokowaną minę, i zaczął się zastanawiać cóż takiego mogło nas urazić, po czym,  po chwili zastanowienia "co? A, te pedały? To nie było do was, tylko do chłopaków!", przeszli z nami jeszcze parę kroków nadal próbując wyłudzić zdjęcie, całe szczęście byliśmy już na dworcu, i tablica pokazywała, że pociąg do Katowic odjeżdża na kilka minut.
No ale było to jedno z gorszych moich przeżyć tego typu, i już nigdy więcej nie pojadę do
Sosnowca z własnej nieprzymuszonej woli. :/
zaznaczam, że nie byliśmy jakoś mocno odstawieni względem wyglądu i nawet nie byłam wtedy w lolicie. :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Marzec 26, 2017, 20:22:26
Hanadai:
(http://media.giphy.com/media/CRSZijjWoAvWo/200.gif)

Ningyou: Bardzo żem rada, że udało wam się bezpiecznie oddalić. Pomyśl sobie, że ja w tamtym mieście studiuję :"D A co miałaś na sobie?
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Marzec 26, 2017, 20:35:54
Ludzie to bezczelne chamy w tej Polsce jednak :/

abstrahując- Sosnowiec to i nawet w Szkocji ma złą sławę XD;;;; Manager z poprzedniej roboty opowiadał mi "śmieszne historie" o pracownikach z Sosnowca........eh.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Marzec 26, 2017, 22:35:03
Methice, a to mnie zaskoczyłaś, powiem ci. XD

Eriko, miałam zakolanówki, spódnicę, bluzkę z golfem i na to kamizelkę z kapturem dementora i buty "na platfornie" z ccc xD wszystko czorne.
Z bardziej "wymyślnych" elementów, to znajomy miał industrialowe spodnie i tyle chyba, oprócz wszechczarnego odzienia. x,P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Kwiecień 02, 2017, 18:26:04
O kurcze ciężko z takimi ludźmi, jeszcze zdziwieni byli no błagam x.x
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Kwiecień 02, 2017, 19:17:37
wczorajszy epizod- kobieta w Primarku ganiała za mną przez trzy piętra sklepu, z komórką, żeby mi zdjęcia zrobić.... jeszcze takiej akcji nie miałam.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: kaori w Kwiecień 02, 2017, 20:57:41
zepchnęłaś ją ze schodów na trzecim piętrze?
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Methice w Kwiecień 02, 2017, 22:06:26
nie, po tym jak po raz trzeci powiedziałam jej, żeby nie robiła mi zdjęć, po prostu jej uciekłam. Ona chyba była turystką i nie rozumiała o co cho....ale nie zmienia faktu, że to bezczelne było na maksa.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Rosette w Kwiecień 11, 2017, 23:47:53
Co prawda nie noszę ubrań w stylu lolita fashion na co dzień, lecz sukienki z Liz Lisy i owszem, a ostatnio na lekcji kanji pani prowadząca zajęcia pochwaliła mój ubiór, a także przyznała, że sama najchętniej by się ubierała w ten sposób, gdyby była troszkę młodsza, a następnie zrobiłyśmy sobie razem zdjęcie za pomocą uroczej aplikacji Snow (koreański odpowiednik snapchata, tylko z większą ilością filtrów do wyboru). To było tak kochane, że do tej pory się uśmiecham na samo wspomnienie tej chwili!
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Kwiecień 28, 2017, 23:47:45
Och, jak słodko! <3
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: KawaiiNarwhal w Maj 01, 2017, 00:18:43
Wczoraj spotkało mnie coś uroczego. Podczas robienia znajomej zdjęcia poczułam ze ktoś łapie za moją torebkę. Przerażona odwróciłam się natychmiast. Za mną, na oko 2-3 letnie dziecko, w białym sweterku z pyszczkiem owieczki, klepie łapka w moja torebkę w kształcie piernikowego ludzika. Nie jestem zbyt czuła na urok dzieci ale ta sytuacja była dość miła. Pierniczkowi nic się nie stało wiec uznaje to za komplement od malucha, a nie byłam pewna czy torebka pasuje mi do coordu. ;)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Maj 03, 2017, 10:24:49
Skoro dziecko-owca aprobuje, możesz być pewna, że torebka pasowała!
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: KawaiiNarwhal w Maj 03, 2017, 12:07:20
Też tak myślę.  Dosłownie przyklepane. ;)
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Enttie w Czerwiec 10, 2017, 11:55:52
Jechałam dzisiaj na uczelnię w prostym kwiatkowym coordzie, siedzę sobie na przystanku, do autobusu jeszcze z 15 minut, bo zawsze jestem za wcześnie. Po klilku minutach zagadał to mnie siedzący obok starszy pan, że mu przypominam Zosię z Pana Tadeusza. I do tego miejsca jeszcze nic by mnie nie zdziwiło raczej, ale pan zaczął opowiadać, że.... jest świadkiem jehowy i że byłoby wspaniale, gdybym "została siostrą w ich zborze" i że "super byloby umówić się ze mną na służbę". Następnie zaczął drążyć moje poglądy religijne. Chcąc uniknąć ewangelizacji, wsiadłam co prędzej w pierwszy autobus, a ze nie był to ten, na który czekałam, musiałam potem drałować pod górę...

Ale ulotek nie miał. Dziwne.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Ningyou w Czerwiec 10, 2017, 13:39:49
haha ;,D cudowne <3 pamiętam jak kiedyś jak szłam na spotkanie z tobą i zaczepiły mnie dwie panie które rozdawały książeczki, dały mi ich kilka chwaląc przy okazji wygląd i mówiąc "uważaj dziecko abyś nie zbłądziła" :,D
Bielscy świadkowie jehowy chyba bardzo lubią roryty ;D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 10, 2017, 16:03:21
W końcu chodzimy w spódniczkach, oni to poważają. Biedna Enttie :<
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Elia w Czerwiec 13, 2017, 12:11:46
Wiecie ja pochodzę z rodzinny "światowo Jechowej" ale indoktrynacja im bardzo nie wyszła w moim przypadku . Moi rodzice wyłamali się gdy miałam jakieś 11 lat, Babcia nadal jest i patrząc na nią i jej znajome nie mają jakiegoś wielkiego zachwytu sukienkami ale są na swój specyficzny sposób mili i to można chyba tak interpretować...
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 13, 2017, 15:08:37
Elia ze względu na Twoja wiedzę, pozwole sobie na mały offtop. Zauważyłam, że panie świadkowe zawsze, ale to zawsze kiedy chodzą nauczać/stoja z ulotkami na mieście mają na sobie spódniczkę bądź sukienkę. Stąd też wziął sie mój komentarz o poważaniu sukienek. Próbowałam dotrzeć do tego czy rzeczywiście jest tak, że według nich kobiety nie powinny nosic spodni, ale nie udało mi się nic znaleźć. Czy mogę Cię prosić o wypowiedzenie się w tej kwestii?
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Hanadai w Czerwiec 14, 2017, 02:19:25
A to nie chodzi o to, że Świadkowie Jehowy są konserwatywni i preferują tradycyjny typ rodziny i podział ról? Tradycyjnie to kobieta nosi sukienki i pięknie wygląda, etc.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: StrawberryMilk w Czerwiec 14, 2017, 23:11:50
Kiedyś jak jeszcze mieszkałam w Londynie szłam na Hyper Japan w Lolicie (sweet, różowa JSK w cukierki, head bow, tea parties) i jakiś gościu mnie zaczepił i zaczął gadać że jest właścicielem tej dzielnicy?  ??? To było dziwne ale trochę się z koleżanką pośmiałam. :P
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: Dia w Czerwiec 23, 2017, 23:42:55
Byłam w classic-sweet w ogrodzie różanym w Trost parę dni temu.
Podobno obcy ludzie robili mi zdjęcia razem z różami. X"D
Chłopak jednak raczył mi o tym powiedzieć dopiero trochę po fakcie :")
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: KawaiiNarwhal w Czerwiec 26, 2017, 03:19:15
Skoro mowa o zdjęciach, co prawda nie byłam konkretnie w lolice, a cosplayu LSP z Adventure Time lekko lolitą inspirowanym to myślę ze historia warta opowiedzenia. W sobotę wybierałam się pociągiem na konwent. Ponieważ był w sąsiednim mieście swobodnie ruszyłam w drogę wystrojona zamiast przebierać się na miejscu. Już w drodze na dworzec spotkało mnie ordynarne gapienie i śmianie kobiet po drugiej stronie ulicy. Zachowywały się tak jakby te dwa metry dzielącego nas asfaltu  był szybą wenecką. No ale, nic to. Ochoczo dreptał dalej. Wsiadłam do pociągu i widzę te skonsternowane spojrzenia ludzi, ale swobodnie rozmawiam ze znajomymi. Kątem oka cały czas widziałam jak pewien mężczyzna się kręci po pociągu przechodząc co rusz koło nas. Na oko 40 lat, łysy, sprany dres, lekko przesiąknięty zapachem alkoholu. W pewnym momencie zauważyłam ze zmierza prosto na nas. Mimo że znajoma miała na siedzeniu rzeczy, mężczyzna przycupnął na jego krawędzi. Patrzy na mnie i już się boje a on zaskakująco grzecznie pyta czy może sobie ze mną zrobić zdjęcie. Wciąż nie byłam przekonana, zwłaszcza ze brzmiał dla mnie nieco drwiącą, wiec grzecznie odmówiłam. Zapytał dlaczego, odparłam ze po prostu nie mam ochoty. Posiedział kilka sekund patrząc na mnie po czym mówi "Ok. Dziękuję i przepraszam." Podał mi dłoń i poszedł na swoje miejsce zostawiając mnie i znajome w lekkim szoku. Jak to mówią nie oceniaj książki po okładce.
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: ~Eriko~ w Czerwiec 26, 2017, 12:56:49
Oooo taki cosplay brzmi ciekawie, pochwalsiz się? :)

No cóż, bardzo miło ze strony pana, że chociaż rozumie, że nie to nie. Zauważyłam, że podpici często mają w zwyczaju przepraszać za siebie i podawać ręce na zgodę xD
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: KawaiiNarwhal w Lipiec 02, 2017, 19:44:07
Jeszcze chcę go dopracować, jak będę z niego w pełni zadowolona to wrzucę. ;)
Co do pana, właśnie on chyba nie był pijany. Za to kiedy wysiadałyśmy z pociągu, inny pan który ledwo trzymał się na nogach usiłując nie wylać piwa z butelki którą trzymał kurczowo w dłoni, pytał mnie czy w pobliżu jest parada i czy jest dobrze, a potem zaoferował mi swoje piwo. X'D
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: AddictedToEmotions w Wrzesień 10, 2017, 15:37:09
Ja mam takiego sąsiada który mnie wkółko przeprasza jak jest pijany :D
KawaiiNarwhal, Och właśnie mogłabyś się pochwalić cosplayem? :)

Ludzie są okropni czasem, tak się gapić perfidnie!
Tytuł: Odp: Lolita na ulicy czyli reakcje otoczenia
Wiadomość wysłana przez: KawaiiNarwhal w Wrzesień 24, 2017, 19:55:36
Musze nad nim jeszcze popracować bo byłam średnio zadowolona. :)

Dziś dla odmiany zamiast ofert napitku została zbombardowana komplementami. Wyszłam na spacer ze znajomą w lolicie. (Spódnica, koszula, i prosta halka bo powoli się oswajam z chodzeniem tak po ulicy na co dzień.) Mijała nas jakaś starsza pani, na oko 60 lat.  Szła w te samą stronę co my kawałek i w końcu zebrała się na odwagę i wypaliła "Ma pani przepiękną spódnice." Z uśmiechem odpowiedziałam Dziękuje. Po chwili kiedy już wracałam do rozmowy ze znajomą znowu pani się odzywa "Oh i koszule... W ogóle wszystko ma pani ładne." Znów ze śmiechem podziękowałam i chciałam wrócić do rozmowy po czym pani rzuciła ostateczny komplement "Ale najładniejsza to pani jest!". Stwierdziła z powaga i skręciła w inną stronę. Poproszę więcej tak uroczych ludzi. X'D