Google+


Autor Wątek: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.  (Przeczytany 7717 razy)

Offline Wruszka

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 392
  • Reputacja: 8
Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« dnia: Sierpień 26, 2014, 19:22:52 »
Nasze plany i nadzieje
coś niweczy raz po raz...


To nie jest wątek na to, że olaboga pan listonosz jest niemiły, a na ulicy mnie wygwizdali.

Rzeczy, które sprawiają, że moje małe wruszkowe serduszko krwawi, to między innymi:

 Ludzie w polskim internecie sprzedający często (nie zawsze) słabej jakości rzeczy i piszący:
-(o lace monsterze) PIĘKNA SUKIENKA LOLITA HARAJUKU JDYNA TAKA
-(o bodyline/tałobało) NAJLEPSZA LOLICIA MARKA
Smutne jest, że polskie społeczeństwo lubi jak im się wciska, że brzydka i okropna kiecka jest wyjątkowym towarem z najwyższej półki.
 Przekonanie, że burando to towar luksusowy, albo, że noszenie burando zabija kreatywność. Oczywiście, że zabija, ale tylko jak założysz cały set w jednym kolorze. Nawet kurs jena nie stoi tak wysoko jak rok temu, więc czasem można szaleć.
 W BURANDO, a dokładniej w Btssb, denerwuje mnie neutralno-wrogie podejsćie do zagranicznego klienta. baby, które wysłało mi zły kolor sukienki (różowy, a czarny, bez różnicy pff). Baby, które wysłało mi maila, że jestem na czarnej liście, baby, które pisało, że dziewczyna ma złe stopy do butów.
  Chciałabym rzucać w Pana Yana pieniędzmi,  ale nerwuje mnie to, że czasem to loteria. Nigdy nie zapomnę sukienki, którą dostała Kikyou, a pan Yan był taki miły, że dał jej gratis tiul dookoła koronki (tzn. nie przycięli tiulu dookoła hatfu). Albo moje buty, którym odkleiła się podeszwa po dwóch godzinach stania.
 Sklepy na tao, które robią piękne zdjęcia, a w rzeczywistości sukienka jest krzywa, a prynt blady jak moja twarz po tych wakacjach. I to, że na rzeczy czasem trzeba czekać po pół roku.
 Ciągłe i te same błędy początkujacych, ale mój ulubiony- najpierw trzeba kupić PERUKĘ!
 Stwierdzenie "jestem fanką Angelic Pretty i mam 50 kilogramów nadwagi,  kupie replike, przecież wspieram tak ta firme".

A co denerwuje inne polskie lolitki ;^)?
Jestem prostą dziewuszką
Nie potrzebuje mikrofali

Offline Rosette

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 234
  • Reputacja: 2
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 26, 2014, 20:12:12 »
O, dobry temat. :^)
Mnie krew zalewa, jak te wszystkie kawaii blogerki piszą, jakie to buty od pana Yana są cudowne w swoich pseudo recenzjach (ech, bodyriny jeszcze nie wzięły się za sponsorowanie, więc mogłyby sobie pozwolić na trochę szczerości), a Bodyline to najlepsza lolicia marka, ech.

Offline Wruszka

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 392
  • Reputacja: 8
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 26, 2014, 20:31:00 »
Ooo, recenzje, właśnie. To bardzo... nierzetelne, gdy do kogoś przychodzą butki, on je przymierzy i pisze recenzje ah kocham, piękne. Potem założy na spacer raz i pisze- aaa beznadzieja, rozkleiło się. To się nie opłaca :^(
Jestem prostą dziewuszką
Nie potrzebuje mikrofali

Offline Menoa

  • Global Moderator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1446
  • Reputacja: 32
  • Kawaii bat
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 26, 2014, 20:37:03 »
Nie lubię podziału na "brando lolity" i "nie-brando lolity". Mam i brand i offbrand, nie lubię, jak ktoś mi przylepia łatki.

Offline Ningyou

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 648
  • Reputacja: 8
    • bawię się w artyzm
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 26, 2014, 22:31:59 »
Ja nie lubię podstyli i ogólnie szufladek(pod styl), chodzi mi o wszelakie strony internetowe i hejty "bo to nie ten styl" co za różnica jak to się nazywa, gdy ładnie wygląda? O,o tym bardziej że często ciężko stwierdzić, czy jest dajmy na to, sweet, classic, czy country.
 denerwują mnie również psełdo-modowe grupy na fejsbuku (gdzie często pojawiają się lolicie stylizacje) i komentarze typu "zrób zdjęcie z innej perspektywy" (to na pewno poprawi jakość stylizacji) albo "czy nadaję się..."

Offline Rosette

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 234
  • Reputacja: 2
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 26, 2014, 22:59:44 »
^To. Sama idea tych grup jest fajna, bo dzięki nim poznałam kilka bardzo miłych osób, z którymi do tej pory utrzymuję kontakt, ale hejty, które rzekomo mają być "konstruktywną krytyką" (ta, powiedzenie "lolity tu nie widzę" od kogoś, kto w tym na 99% nie siedzi na pewno nią jest) to są najgorsze. D: Albo czepianie są o najmniejszą pierdołę, jak nieco mniejszy puff pod cięższą sukienką. x.X

Offline ~Eriko~

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 523
  • Reputacja: 16
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 26, 2014, 23:23:44 »
Popieram was dziewczyny!
Oczywiście nie lubię polszowego skojarzenia słowa "lolita" ze wszystkim co wulgarne, zbereźne i nie wiadomo takie jeszcze. Trudno potem odciąć ludzi od takiego skojarzenia.
Wśród internetów osobiście nie lubię jak ktoś pod stylizacją pisze komentarz w stylu "Jest idealnie, ale ja dobrałabym cos innego, inaczej spieła włosy, inne buty.." Skoro żadnych zasad dobrego smaku strój nie narusza i powiedzmy trzyma się "lolicich wytycznych" to po co się rozpisywać co by się ubrało do czegoś?

Offline AddictedToEmotions

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1113
  • Reputacja: 10
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 26, 2014, 23:55:37 »
Kooochaam całym swym sercem słowo lolitki :D

OOo tak ci ludzie z alle-drogo są najlepsi >_<  Oprócz powyższych bawią mnie też te a'la bodyline, lolita COSPLAY (!), albo te japan stylee i takie tam :D
Poza tym, po tych całych lace monsterach, dobre są wigi monstery za monstrualną forsę :D jakiś mega skłaczony wig, błyszczący jak ja ciebie, rażący łysiną za 2 stówy :D
Najlepsze jest chyba w tym wszystkim to, że ludzie to kupują >_<

Denerwuje mnie jeszcze to całe burandowanie. No ja rozumiem, że dobrze zrobione, że ładne, ale noo dla mnie na przykład, wydanie ponad 3 stówy na ubranie to jest górna granica ( może to dlatego że sama jeszcze nie zarabiam) i ciężko mi ze znalezieniem czegoś takiego, co by się jeszcze mi podobało (a szukam, tylko na serwisach pomijających SS-y). Dlatego też kombinuję i biorę przykład z tych, którzy potrafią coś zrobić z rzeczy tałobałowej, od pana Yana, czy nawet z pobliskiego lumpa za dychę.

Denerwuje mnie też ta bezkompromisowość. Rozumiem, oddanie się najwyższym standardom, ale czasem chyba można popuścić, delikatnie chociaż >_< Nie podam przykładów, bo nie pamiętam, ale czasem aż mi się włos jeży >_<
Szczególnie, jeżeli chodzi o krytykę innych.

I te ochy i achy nad rzeczami burando, które są zwyczajnie brzydkie, przez metkę :D

I jeszcze to, że dużo osób z loliciego światka duuuużooo przekracza swoją proporcję wysokości ciała do szerokości. To jest okropne, takie wieeelkiee kobietyy w szeeerooookiich suukienkaaach w teapartiesach na płaskiej podeszwie >_<

I takie straszne age play-e. Kobiety pod 30 czy ponad, w różowych sukienkach w kucysie, torebeczki z misiów, wielkimi ozdobami na głowie i różowymi perukami z kucykami :D

No i nie wiem, to chyba wszystko :D Jak coś jeszcze, to dopiszę >D


"Chcę cię mocno objąć, bez względu na twoją słabość i rozpacz, chcę cię chronić
Gdy znajdziesz się w mych ramionach, będziesz mogła stać się tym, kim chcesz
Z czasem każdy człowiek okazuje słabość, roni łzy
A więc dobrze, zwilż łzami to wyschnięte serce."
Versailles

Offline Wruszka

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 392
  • Reputacja: 8
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 27, 2014, 00:16:49 »


I te ochy i achy nad rzeczami burando, które są zwyczajnie brzydkie, przez metkę :D
Czemu rzeczy burando są brzydkie przez metkę :o?
...
Chociaż jeżeli ktoś nosi rzeczy typu satynowy potwór z IW to mam wątpliwości do tego, gdzie ludzie mają oczy.

Cytuj
czy nawet z pobliskiego lumpa za dychę.
Haaa!
Znajdowanie rzeczy w lumpach i chińskich sklepach popieram i uskuteczniam, marzy mi się lumpeksowy rajd z ludźmi z forum <3
Jestem prostą dziewuszką
Nie potrzebuje mikrofali

Offline AddictedToEmotions

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1113
  • Reputacja: 10
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 27, 2014, 00:36:05 »
Ach, chodziło mi o to, że każdej firmie zdarzają sie wpadki, ale niektórzy starają sie tego nie dostrzegać i mimo to wielbią koszmarki burandosów tylko dlatego że mają metkę :D
"Chcę cię mocno objąć, bez względu na twoją słabość i rozpacz, chcę cię chronić
Gdy znajdziesz się w mych ramionach, będziesz mogła stać się tym, kim chcesz
Z czasem każdy człowiek okazuje słabość, roni łzy
A więc dobrze, zwilż łzami to wyschnięte serce."
Versailles

Offline miwako

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 55
  • Reputacja: 0
  • jestem magicznym jedrnorożcem
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 27, 2014, 10:20:21 »
Jako kobieta pod trzydziestkę - mam teraz ochotę wskoczyć w jakiegoś różowego potwora. Szkoda, ze chyba nie mam niczego w szafie :c
om nom nom nom~

Offline Ningyou

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 648
  • Reputacja: 8
    • bawię się w artyzm
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 27, 2014, 10:33:06 »
Co do "ageplay" strasznie nie lubię jak się to komuś wytyka, nie wiem, drażni mnie to, tym bardziej kiedy ktoś się przyłoży i wygląda dobrze w złożonym zestawie. dlaczego ma się rezygnować z czegoś co się lubi, bo ma się te 10 lat więcej? A myślę że każdy człowiek widzi swoje ciało i zmiany w nim zachodzące z wiekiem, jak ma się tonę zmarszczek, to się to zauważa i samemu się decyduje, co chce się, i może założyć. a takich przypadków, że ktoś naprawdę staro wygląda (czytaj;zmarszczki, podkrążone oczy itd.) naprawdę się nie widuje (chyba, że o czymś nie wiem). a wytykanie komuś, że się "bawi w dziecko" bo ma różową sukienkę i te dodatkowe lata (gdy tego nie widać), jest moim zdaniem hipokryzją. Skoro ubieramy się inaczej, w tę czy inną stronę, to wypadałoby tą innośc u innych też akceptować, a wiek do tego nic nie ma.

Offline Rosette

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 234
  • Reputacja: 2
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 27, 2014, 13:18:41 »
Cytuj
Haaa!
Znajdowanie rzeczy w lumpach i chińskich sklepach popieram i uskuteczniam, marzy mi się lumpeksowy rajd z ludźmi z forum <3
Też chcę! :^)

Mnie jeszcze denerwuje kradzież zdjęć ze sklepików taobao przez większość popularnych pośredników jak spreepicky czy kiseki, którzy oferują także lolicie dodatki i jeszcze podpisywanie ich jako własne. x.X Dla mnie to dodatkowo zmniejsza wiarygodność sklepu, nie ważne co by się oferowało. :x
« Ostatnia zmiana: Sierpień 27, 2014, 21:27:26 wysłana przez Rosette »

Offline pastellie

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 205
  • Reputacja: 1
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 27, 2014, 14:42:58 »
Ja nie lubię jak na fejsbuczku na polskich grupach sprzedażowych ktoś chce sprzedać np. sukienkę od btssb za 400 zł i ludzie mają ból tyłka że tak drogo, ale repliki z taobao wystawiają za 300 zł i jakoś nikt nie widzi w tym nic złego  ::)

I cierpię przez wielkie cycki, o Mary Magdalene mogę zapomnieć. No i w każdej jsk mi odstaje materiał w talii, chociaż nie jestem jakaś super szczupła. Nie wiem , może azjatki mają obwód w biuście 60 cm a w talii 95 cm  ;D (taki żarcik).

Offline Yuuki

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 373
  • Reputacja: 9
    • Tumblr
Odp: Nerwy, żale, bóle i cierpienia lolit.
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 28, 2014, 16:00:51 »
Piękny wątek, Wruszko, propsy mocno!


Wkurzają mnie panie, które krzyczą, że brando to zło. Wybaczcie, ale ja (i na pewno wiele innych Lolit) wolę kupić jedną markową kieckę, aniżeli mieć w szafie 10 bodyrajnów czy taobaowych koszmarków z Infanty lub innych. Lubię dobrze wykonane ciuchy, starannie zrobione i zaprojektowane, wyraźne printy, dobrej jakości koronki, więc zawsze staram się szukać obiektywnych recenzji w internecie, zanim w ogóle zamówię kieckę za więcej niż pięć stów. Oprócz tego, wybieram wyłącznie te ubrania, które nie tylko mi się podobają, ale wiem też, że będę je nosić i będą pasowały na wiele różnych okazji. Są panie typu brandwhore, które kupują rzecz tylko dlatego, że marka (takie zazwyczaj mają dużo pieniądza, więc co im tam zakup potworka, które zdarzają się każdej marce, bez względu na reprezentowany styl), ale są to wyjątki i nie wiem dlaczego niektórzy tak linczują dziewczyny, które po prostu wolą odłożyć kasę i kupić sobie coś lepszego raz na miesiąc, czy nawet rzadziej. Ja robię rori zakupy wybitnie rzadko, ponieważ mam też inne pasje, a i za zwykłe, codzienne ciuchy muszę czasami więcej zapłacić, bo lubię ubrania sieci takich jak Topshop, River Island czy innych w tym stylu - zawsze stawiam na lepszą jakość, nie tylko w Lolicie.

Zalewa mnie krew na widok repliczanów. Gdybym miała własną markę i ktoś skopiowałby mój print, a ja bym się o tym dowiedziała, to od razu załatwiłabym sprawę w sądzie, bo to zwykła kradzież. Chyba brandy o tym nie wiedzą, damn.

Panie, które mają dużą nadwagę i chodzą w Lolicie - wielkie nie. Drugie wielkie nie dla poszerzania markowych kiecek, bo później taką może odkupić wyłącznie inny fatty-chan i koło się zamyka. Po prostu ten styl nie jest dla wszystkich i chyba ktoś to powinien nareszcie zauważyć. W drugą stronę podobnie, wychudzone dziewczyny nie wyglądają w Lolicie estetycznie.

Jestem zła na brandy, bo nie robią kilku rozmiarówek - zazwyczaj mają jedną i na tym koniec. Smutno mi z tego powodu, bo czego nie kupię, to z góry wiem, że będzie za duże. Chciałabym, żeby Moitie wprowadziło rozmiar 1 do regularnej sprzedaży, wtedy miałabym szansę na to, że sukienka by pasowała, a ja nie musiałabym inwestować w push-up'y. :x Tak samo mogę się pożegnać z wieloma fajnymi rzeczami od AatP, o kieckach z Mary Magdalene mogę w ogóle zapomnieć, a i walczyć trzeba z niektórymi pięknościami od IW.

Inny żal i ból odnosi się do wspomnianych pań - "brandwhore". Na co się tak chwalić rzeczami, wrzucać wielkie haul posts na internety? To takie, nie wiem...puste? Nie rozumiem sensu wydawania kasy wyłącznie na ciuchy, a później chwalenie się nimi dookoła. Ok, pokazać wór rzeczy zainteresowanym znajomym, wrzucić jakiś coord...

I na koniec panie, które upierają się, że są rori, a tak naprawdę to tylko słoneczna ITAlia. Wtedy macki mi opadają i mam ochotę zawinąć się w burrito of sadness i zostać tak do końca życia, tuląc Moitie-pluszaczka do serca.

Jeszcze jeden ból - zazdrośnictwo, z którego wyrastają głupoty na sikretach. Czasami posty są trafne, ale jak czasami ktoś czymś przywali, to jak łysy warkoczem o kant kuli, a to wszystko tylko dlatego, że inna pani trochę lepiej zna się na rori-byznesie.
AI TO PANCAKE NO RONDOOO
nie.